Czas na Sjestę?

W ostatnich czasach serwowałem Wam teksty z różnych nowych i starych kieleckich pizzerii. Co jakiś czas odkrywam kolejne lokale na naszym lokalnym rynku. Często poszukiwanie o nich informacji nie przynosi rezultatów. Tak było i w tym przypadku. Od dzisiaj będziecie wiedzieć czego się spodziewać zamawiając pizzę z Pizzerii Siesta.

Lokal znalazłem przypadkiem zamawiając pizzę online. Teraz już wiem, że znajduje się przy ul. Częstochowskiej. Jest wiec mała szansa, że trafił bym do niego z ulicy bo w tamtych regionach bywam rzadko. Lokal oferuje pizzę w dwóch rozmiarach – mała (32 cm) i duża (45 cm). Po chwili zobaczyłem, że jest to jednak Pizzeria Sjesta u Berego cokolwiek by to znaczyło.

Zdecydowaliśmy się zamówić pizzę London w rozmiarze 45 cm, która kosztowała 28 zł. Składała się ona z sosu pomidorowego, sera, kiełbasy, boczku, pieczarek, cebuli i jajka. Nie czekaliśmy długo. Przyjechała zdecydowanie przed limitem czasu. Połączenie smaków znałem i jemu nie będę poświęcał dużo uwagi – jajko na pizzy trzeba po prostu lubić 🙂

I tu pojawia się pytanie jak opisać tę pizzę. Nie był to gruby gniot ociekający od tłuszczu, ale nie był to też włoski smak na cienkim i chrupiącym cieście. Najłatwiej było by chyba napisać, że była to pizza, którą znamy z modelu „zjeść konkretnie”, a nie modelu „zjeść delikatnie i smacznie”. Plus, że ciasto było cienkie. Składników natomiast było sporo. Przy włoskiej pizzy jestem w stanie zjeść połowę, a przy tej nie dałem rady i trzeci kawałek wchodził już nie łatwo.

Podsumowując lokal nie urzekł mnie smakiem. Pizza nie była zła, ale jadłem w Kielcach sporo lepszych Jest to dobra propozycja dla tych, którzy lubią pizzą się porządnie najeść, trochę nawet tak, żeby już więcej nie weszło.

sjesta pizza sjesta pizza sjesta pizza