Czy bosko?

Do tej pory najczęściej otwieranymi lokalami w Kielcach były chyba pizzerie, ale ten sezon postanowił nas delikatnie zaskoczyć i dwie nowe lodziarnie otworzyły swe progi dla nas, a trzecia powstaje. Lodami chyba nikt nie pogardzi, a ciekawe smaki, duże porcja i niezła lokalizacja wydają się być gwarancją sukcesu.

Jeżeli pamiętacie Literatkę – zakład gastronomiczny z wyszynkiem lub Kolorowa Bufet to się na pewno zaskoczycie. W środku jest zdecydowanie więcej miejsca, a wnętrze jest bardzo jasne. W środku dominuje biel. Na ścianie wisi spore, czarne menu, a centrum dowodzenia (zamawiania) znajduje się na samym końcu. W weekend kolejka była prawie przez cały lokal, ale w tygodniu podczas wizyty było to tylko kilka osób.

Z tego co udało mi się dowiedzieć to lodziarnia Bosko działa od jakiegoś czasu w Lublinie, a Kielce są jej kolejną lokalizacją. W ofercie mają podobno 80 smaków lodów z czego jednorazowo dostępne jest 8. Po skończeniu się jednego z nich jest on zastępowany innym. Oprócz klasycznych typu śmietankowy czy czekoladowy podczas dwóch wizyt udało mi się także trafić na mniej typowe typu Snickers, Banan w czekoladzie czy Słony Karmel. Podobno w ofercie są także jeszcze dziwniejsze kompozycje takie jak burak.

Jedna porcja lodów kosztuje 3,5 zł. Można by było napisać, że jest to cena za gałkę, ale porcje niewiele mają wspólnego z malutką kuleczką. Są zdecydowanie większe. Nie wiem czy to kwestia startu działalności w Kielcach i później wróci do normy, ale na razie jest dobrze.

Podczas drugiej wizyty zdecydowaliśmy się także przetestować desery. Na tapecie pojawiły się Tutti Frutti (16 zł) oraz Wiśnia w czekoladzie (15 zł). W każdym z deserów możemy wybrać sobie smaki lodów albo zdać się na obsługę. Oba podane były z bitą śmietaną i czekoladowymi listkami. W wiśni w czekoladzie na dnie pucharku znajdował się sos wiśniowy z całymi wiśniami.

Żeby dokładnie zbadać teat w lokalu byłem już kilka razy 🙂 Z ciekawych smaków jadłem wspomnianego banana w czekoladzie, sorbet z mango (rewelacja) i słony migdał. Ten ostatni był konkretnie słony i migdałowy, mi pasował, ale małżonce mojej nie.

Dobra lokalizacja, spore porcje i ciekawe smaki powodują, że będę zaglądał często! 🙂