Domino’s w Kielcach

Od wielu lat w Kielcach działa Pizza Hut, nieco krócej, Tele Pizza. Ostatnio w naszym mieście pojawił się pierwszy lokal kolejnej, światowej sieciówki Domino’s Pizza. Jako, że pizzerii w Kielcach nie brakuje to postanowiłem sprawdzić czy nowy gracz zmieni coś na naszym lokalnym rynku.

Otwarcie lokalu odbyło się jakoś po cichu. Zanim jeszcze to nastąpiło próbowałem dowiedzieć się czegoś o nim, ale jedyną odpowiedzią jaką uzyskałem była ta:

Jakub, będziemy na bieżąco informować o nowych otwarciach na naszym FB i stronie dominospizza.pl. Zachęcamy do śledzenia.

Domino’s Pizza znajduje się na Barwinku (ul. Wapiennikowa) w nowo wybudowanych pawilonach handlowych. Tuż obok znajduje się Biedronka. Na świecie sieć działa od 1960 roku i jest drugą po względem wielkości (po Pizza Hut) posiadając 9000 punktów.

Pierwszym planem było zamówienie pizzy z dostawą do domu, ale w miejscu, gdzie chwilowo mieszkam dostawa nie jest możliwa (za daleko). Do centrum jest jednak możliwa. Żeby jednak sprawdzić co Domino’s oferuje postanowiłem, że pojadę i odbiorę. W lokalu znajduje się stolik i cztery miejsca, co daje wyraźny sygnał, że nastawiony jest on na dostawę.

Do wyboru mamy sporo rodzajów pizzy i ciasta. Ja zdecydowałem się na:

  • Pulled Pork (29,90 zł) – pulled pork, wędzony boczek, pepperoni, cebula, sos BBQ, mozzarella
  • Double Bacon Burger (39,98 – rabat 50%+ 19,99 zł) – mozarella, 2 x wędzony boczek, wołowina, sos BBQ, sos majonezowy

Na pizzę czekałem około 15 minut. Dopiero po zamówieniu doszedłem do wniosku, że zamówiłem obie kompozycje na sosie BBQ. Następnym razem spróbuję innych. Wybrałem cienkie ciasto, ale do wyboru było także grube, hot dog (z parówką w brzegach) i z serem. Pizze były w porządku, ale ciasto na brzegach trochę bez smaku więc większości ich nie zjadłem. Składniki smaczne, ale pulled porka oczywiście dałbym więcej. Po jakichś dwóch godzinach zrobiła się trochę gorsza, ale w sumie kto je pizzę po dwóch godzinach 🙂

Pomimo tego, że jest to sieciówka to pizza była w porządku. W mojej skali znajduje się ona w połowie skali pomiędzy zapychaczem, a włoskim ideałem. No może nawet delikatnie bliżej drugiej pozycji. Minusem jest cena i tutaj widzę analogię do np. Tele Pizzy. W obu z tych miejsc wybierając pizzę bez żadnej promocji płacimy sporo. Bo najdroższe pizze w Domino’s kosztują 44,98 zł, a jednak ich rozmiar nie powala. Największy placek ma 36 cm. Jest to idealna porcja na jedną bardzo głodną osobę lub dwie trochę mniej, a cena prawie 50 zł powoduje, że wybieram inne opcje. Z pomocą służą kupony rabatowe i szybka dostawa (skutery).

Zdecydowany plus za ciekawe kompozycje smakowe, a nie tylko hawajską, chłopską (?!) i grecką, które występują w innych lokalach. Po jednej wizycie nie mam jeszcze wyrobionego zdania w 100%. Myślę, że dam Domino’s jeszcze szansę 🙂