Dynia, marchewka, quinoa

Sezon dyniowy w pełni. Zupa z tego warzywa mogła się Wam już przejeść dlatego mam dla Was nową propozycję na przekąskę z wykorzystaniem dyni. Jest smaczna, delikatnie rozgrzewająca i sycąca. Dynia, marchewka i quinoa to główne składniki, których potrzebujecie.

Zacznę jednak od innego tematu. Lubię książki kulinarne i często sięgam do nich szukając inspiracji. Szukałem pomysłu jak Wam o nich napisać. Posty, w których będzie sucha informacja o wydaniu, ilości stron czy jakości zdjęć chyba nie jest tym co lubię. Dlatego od dzisiaj na książki patrzymy przez pryzmat jednego z przepisów, pochodzących z danej publikacji.

Dzisiejszy przepis pochodzi z książki „Kipi kasza” autorstwa Pawła Łukasika i Grzegorza Targosza z bloga goto.aniezpasja.pl   wydanej przez wydawnictwo Samo Sedno. Książka jest ładnie wydana i zawiera 105 przepisów. Podzielone są one na kilka kategorii, a w każdym znajdziecie kaszę (podstawowe, sałatki, zupy, dania główne, kolacje, desery). Jeżeli dopiero z kaszą się zapoznajecie to znajdziecie tam również garść informacji o samej kaszy, jej rodzajach i przygotowywaniu. Tutaj sprawdzicie gdzie najtaniej książkę kupić.

Kasza w kuchni jest tematem bardzo wdzięcznym, a ilość przepisów w książce napełniła mi głowę inspiracjami.

Wróćmy do przepisu. Do wykonania dania potrzebujecie:

  • 1/2 szklanki białej quinoa
  • 300 g dyni
  • 300 g marchewki
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka curry
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/4 pęczka natki marchewki
  • sól, pieprz

Zaczynamy od przepłukania kaszy. Polecam do tego użyć bardzo drobnego sitka bo quinoa jest niewielka. Gotujemy ją około 20-25 minut w proporcjach 1 część kaszy do 3 części wody. Pamiętajcie o małym ogniu i mieszaniu co jakiś czas. Pod koniec gotowania solimy i odstawiamy do ostudzenia. W tym czasie myjemy i obieramy dynie oraz marchewki. Kroimy na kawałki podobnej wielkości. Przepis z książki mówi o kostce, ale moje marchewki były z ogródka i ich rozmiar nie pozwalał na zrobienie idealnej kostki :). Na patelni rozgrzewamy oliwę i smażymy warzywa, aż delikatnie zmiękną. W międzyczasie siekamy natkę. U mnie natki marchewki akurat w domu nie było więc zastąpiłem ją natką pietruszki. Mocniejsza w smaku niż ta marchewkowa, ale pasuje również. Jeżeli użycie w oryginalnym przepisie natki marchewki Was dziwi to polecam też mój przepis na pesto z użyciem tego składnika. Następnie dodajemy do miski wszystkie składniki i mieszamy ze sobą. Z racji tego, że imbir lubię dodałem go 2 razy więcej (imbir świeży, tarty). Na wierzchu dodałem kilka prażonych pestek dyni, aby danie miało jeszcze więcej smaku, a w konsystencji pojawiła się chrupkość.

Sałatka ta sprawdzi się dobrze na drugie śniadanie albo przekąskę. Dzięki temu, że oprócz smaku jest też po prostu ładna to pasować będzie idealnie na wizytę gości.