Jemy za sceną – Backstage

Lokalizacja, która pojawiła się na kulinarnej mapie Kielc wraz z wybudowaniem siedziby Filharmonii nie cieszyła się wielkim zainteresowaniem gości. Pomimo dobrej jakości dań poprzedni lokal został zamknięty. Na jego miejscu kilka dni temu otworzył swoje progi Backstage.

We wspomnianym miejscu (budynek Filharmonii przy ul. Głowackiego) znajdowała się wcześniej restauracja Beethoven. Kilka dni temu jej miejsce zajął nowy lokal – Backstage. Wystrój lokalu nie zmienił się wiele – jest utrzymany w eleganckim stylu. Zmieniła się natomiast karta. Pojawiło się w niej kilka pozycji niedostępnych wcześniej w Kielcach bądź dostępnych sporadycznie.

Zdecydowaliśmy się na zupę krem z kukurydzy (6 zł), zupę rybną z krewetkami (8 zł), Tacos z szarpaną wieprzowiną (15 zł), burgera z szarpaną wieprzowiną i chorizo (20 zł), hotdoga z chilli con carne (15 zł) oraz wodę (3 zł).

Zacznę od tego, że zamówiliśmy za dużo i w dwie osoby najedliśmy się porządnie, a nawet nie daliśmy rady wszystkiemu. Jeżeli chodzi o zupy to jedna z moich ulubionych zup – kukurydziana byłą bardzo smaczna. Może zabrakło mi czegoś chrupiącego (np. naczosów), ale sama zupa była taka jak lubię – słodka z wyczuwalnymi kawałkami kukurydzy, a nie zblendowana na papkę. Druga zupa była ciekawa, miała intensywny smak i pływały w niej krewetki. Z tych dwóch wybieram zdecydowanie kukurydzianą, ale i krewetkowa wzbogaciła moje smakowe doświadczenia.

Później przyszedł czas na przystawkę, którą był tacos z pulled pork (szarpaną wieprzowiną). Moja głowa spodziewała się innej wersji tortilli, ale i ta była smaczna. W środku oprócz wspomnianej już wieprzowiny znajdowały się papryczki jalapeno, a daniu towarzyszyła czerwona, lekko pikantna salsa.

Na koniec wybraliśmy jeszcze dwie kanapki. Zamówiony hot dog był smaczny. Kiełbaska dobrej jakości i smaczna. Oprócz kiełbaski w bułce znajdowało się również chilli con carne a całość była zapieczona z serem. Jedyną rzeczą, którą bym poprawił to może odrobinę mocniej zapiekłbym ser. Drugą propozycją kanapkową był burger, w którym zamiast „kotleta” znajdowała się szarpana wieprzowina oraz chorizo. Takie burgery mogę zjadać codziennie! (na pewno bym się po czasie nie mieścił w drzwi, ale…). Hot doga niestety nie dałem rady zjeść całego. Ogólnie nie było łatwo bo porcje były słuszne. Do każdej z kanapek możemy dobrać dodatek (wybieramy spośród frytek, krążków cebulowych, coleslaw i chyba czegoś jeszcze, ale nie pamiętam.

Trzymam kciuki za lokal bo dania, które serwują są smaczne. Ja bym je sklasyfikował jako inspirowane kuchnią amerykańską, ale w USA jeszcze nie byłem wiec porównać do oryginału nie mogę. Na pewno zajrzę jeszcze.

PS Jeżeli chcecie zrobić szarpaną wieprzowinę w domu to przypominam przepis 🙂

DSC_3395-01 DSC_3397-01 DSC_3399-01 DSC_3404-01 DSC_3414-01 DSC_3416-01 DSC_3423