Lunch w Berku

O śniadaniach w tym lokalu już Wam kiedyś pisałem. Przy okazji kolejnej, krótkiej wizyty w Warszawie postanowiłem rzucić oko jak się prezentuje tam lunch. Tam czyli w restauracji Shipudei Berek położonej niedaleko stacji Metro Świętokrzyska.

O pierwszej mojej wizycie możecie przeczytać tutaj. Tym razem dwie godziny czekania na busa do Kielc postanowiłem spędzić w podobny sposób. Trafiłem na ofertę lunchową więc postanowiłem ją przetestować. Kosztuje ona 19 zł, a do wyboru mamy przystawkę (5 meze, zupa lub hummus), danie główne (Shipud z młodego kurczaka, kurzych wątróbek, sezonowych warzywa lub kurczaka w ziołach), dodatki ( frytki, majadara, bulgur) oraz deser (malabi lub sorbet).

Mój zestaw składał się z meze, shipuda z kurzych wątróbek z majadarą oraz malabi. Mezze już znałem i dlatego też je wybrałem. W skład zestawu wchodziła pasta tahini, marynowana marchewka, burak, kapusta oraz cebula z sumakiem. Do talerzyków obowiązkowo pita. Zniknęły bardzo szybko, ale danie główne pojawiło się jeszcze przed zakończeniem konsumpcji przystawki. Wybrałem wątróbkę średnio wysmażoną i taka była. Miękka i soczysta. Wciągnąłem ją szybko z pozostałościami meze.

Po chwili pojawił się deser. Niewielki, ale idealnie trafiający w moje smaki. Pomimo, że tego typu puddingu czy budyniu nie lubię to ten w połączeniu ze smakiem wody różanej był rewelacyjny!

Kolejny raz utwierdziłem się w przekonaniu, że Berek to dobre miejsce. Jeżeli będziecie w Warszawie chociaż na chwilę to zajrzyjcie, a Wasza potrzeba odkrywania nowych smaków Wam na pewno podziękuje.