Neko po raz pierwszy

Kuchnię azjatycką lubię. Potrafi zaskoczyć i łączy smaki, które uwielbiam. Z wielką radością przyjąłem informację o nowo powstającym w Kielcach lokalu. Znajduje się w Promenadzie Solnej i zgodnie z nazwą specjalizuje się w pierożkach Dim Sum i daniach z woka.

Restauracja znajduje się nad Silnicą przy Promenadzie Solnej. W środku jest miejsce dla około 20 osób, ale w ciepłe dni możecie również usiąść na zewnątrz. Wnętrze jest nowoczesne i stylowe, a z głośników leci klimatyczna, azjatycka muzyka.

W kacie mamy do dyspozycji sporo przystawek, zup, pierożków i dań z woka. My zdecydowaliśmy się na:

  • bulion z warzywami i pierożkami (12 zł)
  • japońska zupa makaronowa z warzywami i jajkiem (10 zł)
  • zupa na bazie pasty sojowej z tofu i wodorostami wakame (8 zł)
  • lekka sałatka z japońskim dressingiem (5 zł)
  • fermentowana kapusta pekińska na ostro w stylu koreańskim (6 zł)
  • wodorosty wakame z prażonym sezamem (6 zł)
  • pierożki z kurczakiem, kolendrą i grzybami szitake (8 zł)
  • pierożki z indykiem i grzybami mun (8 zł)
  • pierożki z wieprzowiną i fermentowaną kapustą na ostro (8 zł)
  • spodsmażane bułeczki drożdżowe z duszoną wieprzowiną (15 zł)

Zacznę od strony nazewnictwa. Nadal nie rozumiem dlaczego zupa miso nie nazywa się zupą miso (zupa na bazie pasty sojowej z tofu i wodorostami wakame), a kimchi nie nazywa się kimchi (fermentowana kapusta pekińska na ostro w stylu koreańskim). Może jest to zabieg mający na celu ukrócić narzekanie? Przecież coś może smakować inaczej niż kimchi bo to nie jest kimchi.

Zajęliśmy  lokal przy oknie. i tu zaczęły się schody. Kartę dostaliśmy prawie od razu, ale na złożenie zamówienia czekaliśmy dobre kilkanaście minut, pomimo, że panie były na wyciągnięcie ręki. Chyba były mocno zajęte albo zestresowane. Dopiero po zwróceniu uwagi udało się złożyć zamówienie. Na jedzenie trochę poczekaliśmy, ale w sumie czasem warto. Żeby zakończyć wątek obsługi to dodam tylko, że zamówionych 3 zup dostaliśmy tylko jedną bo się zapomniało…

Wróćmy jednak do jedzenia. Zupę udało nam się spróbować jedną. Była smaczna, no chyba, że ktoś zupy miso nie lubi lub tofu. Z przystawek najbardziej przypadła mi do gustu sałatka z wodorostów z ogórkiem i sezamem. Problemem było tylko to, że nie było w niej sezamu. Mimo to była smaczna. Lekka sałatka z japońskim dressingiem w porządku, ale nie zrobiła wow. Kimchi, a właściwie fermentowana kapusta pekińska na ostro w stylu koreańskim było smaczne. Ale jak dla mnie za mało ostra i zabrakło jej jeszcze z jednego dnia, żeby smak doszedł. Jeżeli nie znacie kimchi to to będzie dla Was dobre na rozgrzewkę przed przystąpieniem do prawdziwego. Jeżeli chodzi o pierożki to zaskakująca jest ich cena (kosztują w granicach 7-10 zł). Po otwarciu parownika wiem skąd się cena wzięła. Otrzymujemy ich sześć sztuk. Ciasto było smaczne, ale po zjedzeniu trzech rodzajów miałem problem w pewnym odróżnieniu które właśnie zjadłem. Jeżeli w składzie jest kolendra, kimchi czy grzyby to wydawało by się, że rozróżnienie ich będzie proste, a tak jednak nie było. Na koniec pojawiły się podsmażane bułeczki drożdżowe z mięsnym nadzieniem, które ja bym nazwał baozi. Jadłem sporo w Chinach i lubię. Te były w porządku. Nadzienie smaczne. Tym razem nie próbowałem makaronów (mają mój ulubiony udon). Podobno są bardzo dobre.

Lokal ma dopiero kilka dni dlatego część potknięć wybaczam i zajrzę jeszcze kiedyś. Powinni jednak popracować nad sprawnością obsługi i dodać daniom jeszcze szczyptę charakteru 🙂