Obiad w Magazynie

Nowe lokale na Rynku, Bodzentyńskiej czy Leonarda trafiają się całkiem często. Dzisiaj odwiedziliśmy nowe miejsce na mapie naszego miasta. Cieszy mnie fakt, że otworzyło się ono przy ul. Dużej i jeśli dobrze mi się wydaje to jest to dopiero drugi lokal gastronomiczny przy tej ulicy.

Jedynym kompanem lokalu o nazwie Magazyn Duża 9 jest restauracja chińska i położona na przeciwko cukiernia. Znajduje się pomiędzy ulicą Sienkiewicza, a Teatrzykiem Kubuś. Wnętrze urządzone jest bardzo prosto, ale stylowo. Białe ściany, instalacje na wierzchu, a nad głowami oryginalny, drewniany sufit, który na mnie zrobił spore wrażenie. Lokal składa się z jednego pomieszczenia, w którym pomieści się kilkanaście osób. Znajduje się w nim bar z kuchnią, gdzie możemy obserwować jak powstają nasze dania.

Magazyn wpisuje się w aktualną, gastronomiczną modę. Oprócz interesujących sałatek, soków i smoothies znajdziecie tam różnorodne kanapki. My podczas pierwszej wizyty zdecydowaliśmy się na kanapkę Rostbratel (18 zł) z siekanym stekiem wołowym (180 g), serem cheddar, papryką i cebulą, kanapkę Camembert (17 zł) z serem camembert (120 g), konfiturą żurawinową, rukolą, boczkiem wędzonym i bakłażanem. Do tego sałatka (14 zł) i dwa soki 0,25 ml (po 7 zł).

Obie kanapki dostaliśmy w pieczonej na miejscu bułce. Podczas naszej wizyty wyrabiane też było ciasto na kolejne wypieki. Jeżeli chodzi o moją kanapkę – Rostbratel – to nie mam żadnych zastrzeżeń – smaczna, sycąca i jednym słowem TAK! Jeżeli kiedykolwiek jedliście Philli Cheese Steak Sandwich to powinniście w wyobrażeniach smakowych iść w tę stronę. Kanapka z camembertem była również bardzo dobra, a ser rozpływał się w bułce. Jedyną rzeczą, którą bym zmienił to zmniejszenie ilości bekonu (wiem, dziwnie to brzmi z mojej strony;)). Plastry bekonu pomimo tego, że smaczne, to były zdecydowanie za grube. Lepiej komponowałby się z kanapką cienko pokrojony i usmażony boczek. Reszta super.

Następnie na stole pojawiła się sałatka. Wydaje mi się, że zamawiałem inną, a dostałem inną, ale nie dam sobie nic uciąć 😉 Zresztą pierwszy dzień więc małe niedociągnięcia są jak najbardziej normalne. Finalnie zjedliśmy sałatkę Dynia i Jarmuż. W jej składzie znalazły się dynia, jarmuż, migdały, orzechy włoskie i gruszkowy winegret. Liście jarmużu były spore i nie było łatwo trafić nimi do ust, ale jak już się udało to smak bardzo dobry.

Jedzonko popiliśmy dwoma sokami. Pierwszy to jabłko, burak, marchew, seler i pietruszka, a drugi to imbir, jabłko, pietruszka i cytryna. Oba robione na Waszych oczach – świeże i ciekawe. W ofercie lokalu znajdują się też różne, nietypowe napoje typu Wostok (8 zł) czy Club Mate (8 zł).

Dzisiejszą wizytę oceniam bardzo dobrze, jak na pierwszy dzień działania, niedociągnięć wiele nie odnotowałem. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, lokal ma zamiar w okolicach weekendu być czynny dłużej, aby po lub podczas imprez można było coś w Centrum zjeść (a wbrew pozorom nie jest to łatwa sprawa). W wizji Magazynu znajduje się także sprzedaż na wynos, co może być dobrym pomysłem, chociaż ja raczej będę jadł na miejscu, bo kanapki są bardzo soczyste;).

dsc_0631-01 dsc_0634-01 dsc_0641-01 dsc_0642-01 dsc_0643-01 dsc_0646-01 dsc_0647-01 dsc_0648-01 dsc_0652-02