Pavlova

Są takie desery, które poprawią nawet najgorszy nastrój. Za oknami szaro więc musiałem sięgnąć po broń ostateczną. Tym sposobem pojawiła się u mnie Pavlova – rewelacyjny deser, który słodyczą pokona wszystko.

Pavlova jest deserem pochodzącym z Nowej Zelandii lub Australii, a swoją nazwę zawdzięcza baletnicy Annie Pawłowej, dla której podobno pierwszy raz został przygotowany. Pavlova potrafi zabić słodyczą, ale umiejętne dobranie kremu i owocowych dodatków sprawa, że słodycz w pewnej części się balansuje. Deser chwilę się robi, ale wrażenia smakowe jak i wizualne są na najwyższym poziomie.

Eksperymentowaliśmy z różnymi przepisami na bezę i nauczyliśmy się na własnych błędach. O bezę musicie zadbać, bo to ona stanowi podstawę tego deseru.

Do zrobienia deseru potrzebujecie:

  • 8 białek
  • 2 i 1/3 szklanki cukru (kryształki) (tutaj jest zasada, że lepiej dać za dużo nić za mało)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 400 ml śmietany 30%
  • 250 g sera mascarpone
  • 1 łyka cukru pudru
  • granat
  • 150 g malin
  • 100 g żurawiny suszonej

Zaczynamy od przygotowania bezy bo chwilę nam nad tym zejdzie. Ubijamy białka, a gdy się spienią dodajemy stopniowo cukier. Ubijamy tylko do momentu gdy piana nie będzie wypadać z miski. Jeżeli ubijemy za długo to efekt może nie być zbyt ciekawy (nazwijmy go roboczo „kluch”:)). Dodajemy skrobię i sok z cytryny i mieszamy krótko szpatułką. Wykładamy masę na papier do pieczenia.

Masa powinna się delikatnie rozlewać. Zaczynamy pieczenie od 5 minut w 160 stopniach C. Zwracajcie uwagę, żeby beza nie zbrązowiała – jeżeli zauważycie, że zaczyna się rumienić, zmniejszcie temperaturę i uchylcie piekarnik. My korzystaliśmy podczas poprzednich prób z różnych przepisów i pomimo tych samych temperatur ustawionych jak w przepisie – zdarzyły nam się brązowe bezy, a te nie wyglądają aż tak apetycznie jak białe.

Pieczenie

Następnie pieczemy 3 h w temperaturze 100 C. W wielu przepisach znaleźliśmy informacje o temperaturze wyższej i termoobiegu, co u nas się nie sprawdziło (każdy podobno jest inny, więc napiszę, że nasz piekarnik to Mastercook Future). Po ok. 30 minutach beza powinna zacząć pękać – to dobry znak.

Po 3 godzinach wyłączamy piekarnik i zostawiamy ciasto w środku do całkowitego wystudzenia. Za robienie kremu zabieramy się, jak beza całkowicie wystygnie. Ubijamy śmietanę dodając do niej niewielką ilość cukru pudru – cukru w bezie wystarczy 🙂 Następnie delikatnie mieszamy z serkiem mascarpone. Nakładamy na wystudzoną bezę i ozdabiamy ciasto owocami. Mogą być to dowolne owoce, ale pamiętajcie, że oprócz efektu wizualnego mają one być także kwaśną równowagą dla słodkiej bezy. Doskonale sprawdzi się porzeczka, borówki, kiwi, maliny i granaty. Właściwie tutaj możecie puścić wodze fantazji – pamiętając o smaku.

Nie muszę zachęcać Was i przekonywać, że Pavlova to jest to! 🙂 Spróbujcie!