Udostępnij
Dalmatyńskie wyspy oglądane z pokładu katamaranu mają w sobie coś magicznego. Wystarczy wypłynąć z historycznego Trogiru, by po kilku godzinach znaleźć się w świecie spokojnych zatok, pachnących sosnami wysp i niewielkich portów, gdzie życie toczy się wolniej niż na chorwackim wybrzeżu.
Nie miałem do tej pory żadnych doświadczeń w obszarze dłuższego żeglowania, a pięciodniowy rejs z firmą More Sailing, na który zostałem zaproszony, to dobra propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć Adriatyk z zupełnie innej perspektywy – nie z hotelowego tarasu, lecz z pokładu komfortowego katamaranu.
Brałem udział w rejsie w ramach współpracy z More Sailing – szwedzkiej firmy, oferującej jachty i katamarany na wynajem m.in. w Chorwacji, Grecji i na Karaibach.
Lagoon 42 – komfortowy dom na wodzie
Podczas rejsu mieszkaliśmy na pokładzie katamaranu Lagoon 42 – jednej z najpopularniejszych jednostek tego typu na świecie. Może na nim komfortowo płynąć 8 osób + 2 osoby załogi. W naszym przypadku był to skipper Julius i host (nasza „gospodyni”) Julia – fantastyczni ludzie!
Katamaran oferuje przestronne kabiny, wygodny salon oraz duży pokład do opalania i wspólnych posiłków. Dzięki szerokiej konstrukcji jest bardzo stabilny, co docenią szczególnie osoby wybierające się w pierwszy rejs żeglarski. To właśnie komfort sprawia, że taka forma podróżowania pozwala naprawdę odpocząć i cieszyć się bliskością morza. Ja nie miałem do tej pory doświadczeń z tego typu podróżowaniem i jedynie pierwszego dnia odczułem delikatnie fale, ale od razu dostaniecie ode mnie podpowiedź! Jeżeli fale są wysokie i katamaranem buja, to nie siedźcie pod pokładem – wyjdźcie na górę, a najlepiej wtedy jest na sterówce. W razie choroby morskiej warto wyposażyć się w leki, ale Załoga także może poratować swoimi specyfikami (np. Calma).
Kataramaran Lagoon 42 ma sporą kuchnię z salonem, a nasz wyposażony był też w dodatkowy ponton z silnikiem, który sprawdzał się doskonale do poznawania niezwykłych lagun oraz transportu na brzeg, gdy akurat nie spaliśmy w porcie, tylko „na boi”.
Jeżeli ciekawi Was Adriatyk i rejsy w Chorwacji to zajrzyjcie koniecznie na stronę More Sailing.

Jak przygotować się do rejsu?
Choć rejs katamaranem kojarzy się z luksusem, warto pamiętać o kilku praktycznych kwestiach. Najlepiej zabrać miękką torbę zamiast dużej walizki – łatwiej zmieścić ją w kabinie. Przydadzą się lekkie ubrania, nakrycie głowy, buty z jasną podeszwą oraz krem z wysokim filtrem UV. Na morzu wieczory bywają chłodniejsze, dlatego warto mieć także bluzę lub lekką kurtkę. Nie trzeba posiadać doświadczenia żeglarskiego – rejs z profesjonalną załogą jest odpowiedni także dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z żeglowaniem. Ekipa Morę Sailing chętnie opowiadała o sekretach żeglowania i pozwalała zająć się poszczególnymi elementami rejsu – sterowaniem, stawianiem i zwijaniem żagli, cumowaniem w porcie czy stawianiem kotwicy.
Warto osobną część poświęcić jedzeniu. Ta kwestia była dla mnie pewną niewiadomą, ale kuchnia na katamaranie Lagoon 42 jest nieźle wyposażona, a w dobrych rękach (w naszym przypadku Julii) w niczym nie ustępuje tej domowej. Pyszne śniadania i zróżnicowane i smakowite lunche zaskakiwały nas codziennie! Jedzenie było doskonałe, a spożywane w niewielkim porcie czy też zacisznej lagunie z błękitną wodą, smakuje jeszcze lepiej.
Pięć dni na Adriatyku wystarcza, by zwolnić tempo i poczuć prawdziwy klimat chorwackich wysp. Rejs katamaranem nie jest jedynie sposobem podróżowania – staje się doświadczeniem, które pozwala spojrzeć na Dalmację z zupełnie nowej perspektywy. Dzięki niemu możemy wpłynąć w miejsca, do których od strony lądu ciężko by było się dostać, a odwiedzane porty mają sporo uroku.



Adriatyk – żeglowanie w Chorwacji
Chorwacja od lat uchodzi za jeden z najlepszych kierunków żeglarskich w Europie. Setki wysp, stabilne warunki wiatrowe i dobrze rozwinięta infrastruktura marin sprawiają, że to miejsce idealne zarówno dla początkujących, jak i bardziej doświadczonych żeglarzy. Pomimo tego, że nasz katamaran posiadał prysznice, to często decydowaliśmy się na skorzystanie z tych zlokalizowanych w marinach. W większości przypadków były to nowoczesne, wygodne i czyste obiekty.
Trasy można planować bardzo elastycznie — od krótkich przeskoków między wyspami Dalmacji po dłuższe rejsy obejmujące większe fragmenty Adriatyku. Dużym atutem jest też różnorodność krajobrazów: od spokojnych zatok i kameralnych miasteczek po bardziej tętniące życiem porty. Żeglowanie tutaj to nie tylko sport czy transport, ale przede wszystkim styl podróżowania, który pozwala odkrywać kraj w zupełnie inny sposób.




Trogir – początek żeglarskiej przygody
Rejs rozpoczęliśmy w Trogirze, jednym z najpiękniejszych miast Dalmacji, wpisanym na listę UNESCO. Kamienne uliczki starego miasta, nadmorska promenada i port pełen jachtów tworzą klimat idealnego miejsca na rozpoczęcie wakacyjnej wyprawy. Już samo wejście na pokład katamaranu przeniosło nas do innego świata!
Zarówno przed rejsem, jak i po powrocie była chwila na dokładniejsze poznanie Trogiru. To piękne, ale niewielkie miasto wiec, jeżeli będziecie planować zwiedzanie, to myślę, że pół dnia Wam wystarczy, żeby je całkiem dobrze poznać (zwłaszcza starą część). Jeżeli będziecie dysponować większą ilością czasu przed lub po rejsie, to polecam odwiedzić także Split, do którego z lotniska lub z samego Trogiru możecie dojechać autobusem za około 2 Euro.




Maslenica – spokojny początek rejsu
Pierwszy nocleg przypadł nam w niewielkiej miejscowości Maslenica. To miejsce znacznie spokojniejsze niż popularne dalmatyńskie kurorty, dzięki czemu można poczuć prawdziwy klimat chorwackiego wybrzeża. Wieczór spędzony w porcie, przy lokalnym winie i spacer na zachód słońca był doskonałym rozpoczęciem morskiej przygody. Maslenica to niewielka wieś, ale spacer nad brzegiem morza to bardzo przyjemne podsumowanie dnia na katamaranie.
Okoliczne zatoki zachęcają także do pierwszych kąpieli w niezwykle przejrzystej wodzie Adriatyku. W naszym przypadku niestety woda tylko wizualnie zachęcała, bo jej temperatura jednak mocno sygnalizowała, że jeszcze jest przed sezonem – nie przekraczała jeszcze 17 stopni.



Stari Grad – historia wyspy Hvar
Drugiego dnia skierowaliśmy się ku wyspie Hvar i miejscowości Stari Grad. To jedno z najstarszych miast w Europie, którego historia sięga czasów starożytnych Greków. Spacer po kamiennych uliczkach, wśród zabytkowych domów i niewielkich tawern, pokazuje zupełnie inne oblicze popularnego Hvaru. Zamiast klubów i luksusowych marin dominuje tu spokojna atmosfera, wąskie uliczki i widok na zatokę pełną żaglówek.
To zupełnie inne miejsce niż Maslenica – bardziej popularne wśród turystów, ale najtańsza część miasta zrobiła na mnie spore wrażenie. Być może w sezonie Stari Grad ożywa mocniej, ale podczas mojego pobytu, poranny spacer spędziłem w towarzystwie tylko kilku kotów i ani jednego człowieka. Co ciekawe w mieście podczas badań archeologicznych znaleziono mozaiki z czasów rzymskich!




Bobovišća – dalmatyńska cisza
Kolejny nocleg odbywa się w niewielkiej miejscowości Bobovišća na wyspie Brač. To jedno z tych miejsc, które trudno znaleźć w przewodnikach, a które pozostają w pamięci na długo. Mały port otoczony kamiennymi domami i zielonymi wzgórzami pozwala odpocząć od tłumów. Wieczorem Adriatyk staje się niemal całkowicie spokojny, a jedynym dźwiękiem pozostaje szum wody uderzającej o kadłub katamaranu.
Po całym dniu na morzu smażone kalmary i lokalne wino w przybrzeżnej restauracji było idealnym podsumowaniem dnia!





Co można zobaczyć po drodze?
Największą atrakcją rejsu pozostaje sam Adriatyk. Po drodze pojawiają się niewielkie bezludne wyspy, ukryte zatoki dostępne jedynie od strony morza oraz miejsca idealne do snorkelingu. Rejs daje również możliwość obserwowania dalmatyńskiego wybrzeża z perspektywy, której nie zobaczymy podczas klasycznych wakacji.
Każdy dzień, pomimo tego, że podobny to wygląda inaczej – od spokojnego poranka przy kawie na pokładzie po zachody słońca oglądane w portach. Jeżeli będziecie mieli szczęście, to może tak jak mi, uda Wam się zaobserwować delfiny, które pływają i wyskakują z wody!



Warto?
Rejs to jedna z tych form podróżowania, która pozwala zobaczyć więcej, ale jednocześnie zwolnić tempo. Z perspektywy pokładu świat wygląda inaczej — miasta i wyspy odsłaniają się stopniowo, a codzienność ustępuje miejsca rytmowi wyznaczanemu przez wiatr i fale.
Taki sposób zwiedzania daje poczucie swobody, ale też bliskości z naturą, której często brakuje w klasycznych wyjazdach lądowych. Każdy dzień na wodzie przynosi nowe widoki, nowe porty i zupełnie inne doświadczenia podróży, które trudno porównać z jakąkolwiek inną formą wakacji. To także okazja do wyciszenia, obserwowania i bycia „tu i teraz”, bez pośpiechu i nadmiaru bodźców.
To była moja pierwsza przygoda na morzu w takiej formie i uważam, że jest to coś, czego zdecydowanie warto spróbować!

