Od dawna wybierałem się do Literatki – najnowszego lokalu na kieleckim rynku. Jakoś do tej pory nie udawało się zawitać w ich progi. Zmieniło się to w poprzednim tygodniu. Trochę przypadkiem ale udało się w końcu trafić. Lokal sprawia dobre wrażenie wizualne, a jak na późny wieczór to ludzi było sporo. Tym razem była to wizyta krótka lecz zdążyłem spróbować tatara i piwa ciemny Kozel.

literatka

Danie kosztuje 12 zł. Na talerzu dostajemy mięso z jajkiem, ogórki kiszone, cebulkę, coś konserwowego (trochę jak pieczarki) musztardę i wędzoną rybkę. Dodatkowo: pieprz, sól, oliwa, ocet balsamiczny, chleb i masło. Nigdy wcześniej tatara nie jadłem a z tego byłem zadowolony. Nie jest to danie, którym żywiłbym się na co dzień. Na pewno nie zjadłbym go w każdym lokalu – surowe składniki dają sporo możliwości do problemów żołądkowych. W Literatce obawy takiej nie miałem i na pewno zawitam na bigos, chleb ze smalcem i policzki cielęce. Jeżeli będziecie szukać, to lokal znajduje się na rynku tuż przy Muzeum Narodowym, a utrzymany jest w klimacie przedwojennym.