Nie wiem dlaczego, ale ostatnie moje wizyty w Gdańsku odbywały się za każdym razem, gdy było już zimno. Pamiętam Gdańsk letnią porą z czasów początków liceum, nie żałuję jednak zimowych wizyt. Miasto ma swój urok również o tej porze roku. Gdańsk zimą jest inspirujący.

Dni są trochę krótsze, a przerwy na rozgrzewającą herbatę częstsze, ale warto. Ostatnia wizyta w Gdańsku trwała dwa dni. Przyjechaliśmy na wschód słońca. Z racji późniejszych planów spacerowo-bursztynowych na miejsce powitania słońca wybraliśmy plażę na Stogach. Niska temperatura nie przeszkodziła podziwiać widoków. Później udaliśmy się pospacerować w pobliskim lesie i poszukać bursztynów. Po kilku godzinach lekko zmarzliśmy i udaliśmy się do centrum. Zostawiliśmy rzeczy w Hostelu przy Targu Rybnym. Bardzo dobrze położony, a i pokoje w dobrej cenie.

W samym Gdańsku warto pochodzić sobie w okolicach Długiego Targu. Klimatyczne uliczki i liczne atrakcje na pewno umilą czas (no chyba, że jest ujemna temperatura, wtedy spacery można ograniczyć). Obowiązkowo zobaczcie posąg Neptuna. Jeżeli nie straszna Wam woda wybierzcie się na rejs na Westerplatte. Pływa sporo statków – możecie wybrać spośród klasycznego promu, statku piratów i innych tworów. Będąc na Westerplatte sprawdźcie sobie autobus powrotny, bo nie jeżdżą zbyt często, a zwłaszcza takie, które jadą do centrum.

Będąc w Gdańsku na dłużej można odwiedzić też Gdynię i Sopot, czy też pojechać na Hel. Z ostatniej z tych propozycji raz w zimie skorzystałem. W Helu byliśmy praktycznie sami. Bardzo silny wiatr, “prywatny” pokaz karmienia fok i fale rozbijające się o brzeg.

Polecam złamać stereotyp i jechać nad morze w zimie (zamiast gór). Doznania na pewno są ciekawe 🙂

gdansk gdansk gdansk gdansk gdansk gdanskgdansk gdansk gdansk gdansk gdansk gdansk gdansk