Sobotnie popołudnie, Kielczanie ogródkują się na Rynku. Postanowiliśmy udać się gdzieś indziej.Po namowach dałem się skusić na wizytę w Choco obsession. Nie uprzedzam się do lokali z założenia. W tym byłem raz w zimie. I moje odczucia były neutralne.

Tym razem udaliśmy się do niewielkiego ogródka znajdującego się w podwórku. Miły i sympatyczny, ale zapachy toaletowe dobiegające nie wiem skąd potrafiły pobudzić lepiej niż kawa. Każdy z nas zamówił napój i ciasto. Wśród produktów płynnych znalazła się kawa mrożona kokosowa, kawa latte i freshred (redespresso z sokiem jabłkowym). Ciasta, które wybraliśmy to szarlotka, kajmakowe i świętokrzyskie.

Skupię się głównie na swoim “przydziale”. Mrożona kawa kokosowa z lodami i ciasto kajmakowe przypadło mi w udziale. Jak wiecie lubię słodycze, ciasta i ciasteczka, ale tego ciasta nie dałem rady zjeść. Jego słodycz przyprawiała o ból zębów. Po kilku łyżkach poddałem się. Jeżeli chodzi o kawę to nie byłą najgorsza. Smak kokosa zawdzięczała pewnie syropowi, który był mocno słodki. Na wierzchu pływała kulka lodów, bita śmietana i suche wiórki kokosowe. Tak jak pisałem nie było źle, ale zabrakło mi wow. Osobiście wolałbym, żeby kawa mrożona była jednak mrożona. Ta była zimna, ale przy temperaturze panującej szybko ten chłód straciła. Może kilkadziesiąt sekund dłużej w shakerze z lodem by jej pomogło.

Jeżeli chodzi o pozostałe napoje były w porządku. Podobnie ciasta nie były złe. Zacząłem od tego, że się nie uprzedzam i lokal na pewno jeszcze odwiedzę ponieważ jego karta jest bogata i czeka tam na mnie jeszcze kilka upatrzonych pozycji. Rozbudowane menu i ładne wnętrze zachęcają. Ceny nie są niskie więc kupując kawę i ciasto szykujcie się na przekroczenie 20 zł.

czoko obsession czoko obsession czoko obsession czoko obsession czoko obsession