Morze Martwe właściwie nie jest morzem, ale przyciąga ogromne rzesze turystów! Ten leżący na granicy Izraela, Jordanii i Autonomii Palestyńskiej zbiornik wodny zasłynął w świecie swoim zasoleniem! Musiałem go odwiedzić podczas wyjazdu do Izraela i powiem Wam, że i Wy musicie, gdy tam będziecie!

Lokalizacja

Morze Martwe leży na pograniczu dwóch, a właściwie to trzech krajów. Stykają się tam granice Izraela, Jordanii i nie uznawanej przez Izrael, ale uznanej przez ONZ Autonomii Palestyńskiej. Możecie wybrać różne miejsca, aby podziwiać uroki tego zbiornika wodnego. Mnie przekonała miejscowość Ein Bokek. Ładne wybrzeże, pustynia i stosunkowo prosty dojazd transportem publicznym z Tel Avivu przeważyły szalę.

Dojazd z Tel Avivu

W Tel Avivie byłem sam więc wypożyczanie samochodu nie było by dla mnie zbytnio opłacalne. Styl jazdy kierowców w tym kraju nie zachęca także do próbowania swoich sił na drodze. Wybór padł na autobus.

Skorzystałem z 421 odjeżdżającej z dworca autobusowego położonego przy głównej stacji kolejowej. Autobusy kursujące na tej lini to bardziej autokary i odjeżdżają z Tel Avivu np. o 9.00. Powrót z Ein Bokek możecie wybrać o 13.40 lub 16.10. (istnieją także inne sposoby dotarcia, ale ten wydaje się najprostszy). Autobus jedzie około 2 godziny i 30 minut, a podczas podróży pokonujecie około 170 kilometrów w jedną stronę.

Warto wiedzieć, że aby kupić bilet na autobus, który kosztuje 41,5 szekli, musicie mieć kartę Rab-Kav załadowaną odpowiednią kwotą pieniędzy. W Tel Avivie, możecie zrobić to w automacie na stacji lub online, ale na miejscu automatów brak – pozostaje jedynie dołowanie online, ale do tego potrzebny jest internet, a roaming swoje kosztuje (jakaś sieć wifi otwarta powinna jednak się znaleźć).

O Morzu Martwym

Morze Martwe pomimo swojej nazwy właściwie jest jeziorem, a jego zasolenie jest 8 krotnie wyższe niż zasolenie oceanów. W Biblii nazywane ono było Morzem Słonym oraz Morzem Araby. Ma ono około 50 kilometrów długości i 15 kilometrów szerokości. Znajduje się ono w tektonicznym Rowie Jordanu.

Poziom wody w Morzu Martwym od wielu lat się obniża. Przez ostatnie około 40 lat jego powierzchnia zmniejszyła się o około 30%. Na szczęście rządy Izraela i Jordani podjęły pierwsze kroki, aby sytuację odwrócić.

W Morzu Martwym nie ma życia (oprócz niektórych bakterii i grzybów). Stopień zasolenia sprawia, że inne organizmy od razu giną. Nawet ryby, które trafią do zbiornika wraz z wodą rzek, od razu umierają. Bogatsze natomiast jest środowisko lądowe wokół morza oraz na okolicznych terenach pustynnych.

Morze Martwe leży na wysokości 430 metrów pod poziomem morza, i uznawane jest za najniższy punkt na świecie.

Ein Bokek – co na miejscu?

Wyjazd nad Morze Martwe nie był do końca zaplanowany, ale postanowiłem będąc na miejscu, również miejsce to odwiedzić. Z czego słynie Morze Martwe? Z tego, że jest bardzo zasolone i bogate w minerały.

Na miejscu czeka na was spora ilość hoteli, całkiem ładnie zagospodarowane plaże, na których znajdują się leżaki, a na niektórych znajdziecie także prysznice. Często są to jednak plaże hotelowe więc przede wszystkim przeznaczone są one dla gości tych obiektów. Oprócz hoteli znajdziecie na miejscu także kilkanaście sklepów oraz restauracje Mc Donalds.

Stojąc twarzą do morza, za plecami macie Góry Judzkie. Błękitne niebo, skały i palmy dają prawdziwie pustynny efekt!

Pamiętajcie, żeby korzystać tylko z oficjalnych plaż ponieważ poza nimi dojście do wody może być niebezpieczne. Pod cienką warstwą soli i piasku mogą znajdować się uskoki.

Sól

Sól, jak już dojedziecie na miejsce, będziecie widzieć wszędzie, a woda ma tak duże stężenie soli, że nie da się w niej w ogóle utopić. Dużo turystów jeździ nad Morze Martwe właśnie po to, żeby się „pounosić” na wodzie czy poczytać gazetę leżąc kilkanaście metrów od brzegu.

Spacerując po plaży pamiętajcie że solne kamienie są twarde i ostre więc można sobie dość łatwo zranić stopy. Pamiętajcie także o tym, że po wyjściu z morza wziąć koniecznie prysznic. Jeżeli chodzi o błoto, które ma również właściwości zdrowotne to możecie je pobrać z dna i nasmarować całe ciało. Podobno wasza skóra dzięki temu uzyska bardzo dużo cennych minerałów. Podobno aż 12 z minerałów nie występuje naturalnie nigdzie indziej na świecie.

Zasolenie Morza Martwego to 260 g soli na litr wody, co umiejscawia je w czołówce najbardziej zasolonych zbiorników świata. Po wrzuceniu do wody kamienia czy patyka z czasem obrośnie on białymi kryształami. Fakt ten wykorzystała np. Sigalit Landau – izraelska artystka, która na dwa lata zanurzyła z wodzie suknię, która obrosła pięknie solnymi kryształami, tworząc prawdziwe dzieło sztuki.

Jeżeli macie ochotę na pamiątkę z wiaty to znaleziona bryłka soli czy obrośnięty nią kamyk nada się doskonale.

Warto odwiedzić?

Czy warto było jechać nad morze martwe? Myślę, że pomimo tego, że droga zajęła mi prawie 5,5 h w dwie strony, a na miejscu spędziłam tylko dwie to zdecydowanie było warto! Morze Martwe robi duże wrażenie. Piękne kolory – niebieska i turkusowa woda wraz z żółtym piaskiem i błękitnym niebem robią niesamowite wrażenie! Wszechobecna sól też jest imponująca! Na miejscu można pospacerować, wykąpać się, zrobić niewielkie zakupy ale pamiętajcie że jest to turystyczne miejsca więc ceny tych produktów nie zawsze będą atrakcyjne.

Zobaczcie sami dlaczego warto!