Będąc w Szkocji, oprócz Haggis i Fish&Chips, o których później, szukaliśmy czegoś lokalnego i nietypowego. Praktycznie na każdej ulicy znajduje się lokal serwujący rybę z frytkami, lecz w części z nich można znaleźć również coś więcej. Zanim przedstawię te dwa wyjątkowe dania, napiszę chyba, że według mnie są to posiłki, których celem jest kilkukrotne zwiększenie oryginalnej kaloryczności w procesie przygotowania.

Pierwszą rzeczą, niewielką, lecz dla osób nielubiących słodyczy – nie do zjedzenia, są smażone batony Mars. Zanurzone w naleśnikowym cieście i wrzucane na głęboki tłuszcz. Mars smakuje jak Mars ale moim zdaniem smażenie i roztopienie zawartości powoduje, że intensywność słodkości się zwiększa. Pierwszy gryz  nie był zbyt dobry. Problem mogą mieć osoby, których zęby nie do końca znoszą słodkość. Później, jedząc małymi kawałkami, poszło gładko. Przyjemność taka kosztuje około 2 funtów i dostępna jest  podobno w 20-30 procent barów Fish&Chips.

mars mars

Drugą rzeczą, chyba jeszcze dziwniejszą od pierwszej, jest pizza. Margerita (ale nie tylko) upieczona w piecu a później usmażona, dla odmiany, na głębokim tłuszczu. Chociaż nie była duża to we dwójkę nie daliśmy rady zjeść całej. Podawana jest złożona na pół, przełożona folią, żeby połówki się nie skleiły. Ciasto dzięki smażeniu bardzo chrupiące ale nasiąknięte tłuszczem. Zdecydowanie nie jest to danie dla osób dbających o linię. Ilość kalorii i tłuszczu powala. Koszt takiej niewątpliwej przyjemności to 3,6 funta z frytkami.

pizza pizza pizza