Podczas rozmów, których na Kaszubach przeprowadziliśmy wiele, często pojawiał się temat Niemców, wysiedlonych przymusowo z tych ziem po II Wojnie Światowej. Pozostały po nich majątki ziemskie, kościoły przerobione na katolickie i cmentarze. Tym razem odwiedziliśmy opuszczony Cmentarz Ewangelicki w Gowidlinie (pomorskie), który ostatkiem sił walczy z siłami natury i zapomnieniem.

Mieszkając w centralnej Polsce, gdzie akcje wysiedleniowe nie miały miejsca ciężko ogarnąć w głowie, że ludzie, którzy kiedyś żyli na tych terenach pewnego dnia zostali wysiedleni. Ich miejsce zajęli inni i gospodarstwa dalej pracowały, kościoły zmieniły się w katolickie, a o cmentarze nie ma już kto dbać.

Lokalizacja

Żeby dostać się na teren cmentarza, a właściwie jak za chwilę zobaczycie tego, co z niego zostało musicie skręcić z drogi numer 211 w prawo (jadąc od Gowidlina). Po około 300 metrach po lewej stronie ukaże Wam się las. Właśnie w nim znajdują się pozostałości cmentarza ewangelickiego. Nie jest on ogrodzony, ani widoczny z drogi, ale mając te wskazówki i widok z google maps powinniście trafić.

Historia miejsca

Najbliższa parafia ewangelicka znajdowała się w Sierakowicach. Tam właśnie uczęszczali mieszkający w Gowidlinie Niemcy i Kaszubi wyznania ewangelickiego. Tam też znajdował się cmentarz, ale drugim miejscem pochówku była właśnie nrekopolia, której dotyczy artykuł.

Teren cmentarza należał do jednego z niemieckich gospodarzy, który udostępnił go na cele grzebalne. Cmentarz zajmował około 2500 metrów kwadratowych.

Stan zachowania

Co by nie mówić stan zachowania cmentarza jest zły i za kilka lat nie będzie już po nim śladu. Jak udało nam się dowiedzieć od lokalnych mieszkańców, jeszcze kilkanaście lat temu na grobach czasem pojawiały się świeczki czy kwiaty, ale obecnie zdarza się to bardzo rzadko.

Jak udało mi się odnaleźć na stronie gowidlino.edu.pl na cmentarzu znajduje się około 30 grobów, a pierwszą pochowaną osobą był Hermann Pahnke I żyjący w latach 1815 – 1865. Strona ta również twierdzi, że na cmentarzu spoczywają także Niemcy z Kowal, Łyśniewa oraz Smolnik. Byli to członkowie rodzin rolników niemieckich: Bauer, Block, Garbe, Gemm, Glende, Gohr, Gutzmann, Heidn, Lanher, Schmiatke, Schnaase, Voss, Ziegert.

Oprócz wielu niezidentyfikowanych grobów jest też kilka, które można rozpoznać, a wśród nich krzyż nagrobny Charlotty Voss geb. Sielaf, Ferdinanda Vossa, Friedricha Vossa, krzyż nagrobny Hermana Pahnke I oraz Grobowiec Marthy i Otto Kutschke. J

Warto odwiedzić?

Czy warto odwiedzić opuszczony cmentarz ewangelicki w Gowidlinie pod kątem turystycznym? Zdecydowanie nie, bo nie jest to atrakcja tego typu. Jeżeli chcecie odkryć jakąś ciekawą historię i przeszłość regionu to zaplanujcie wizytę w tym miejscu. Jego stan jest bardzo zły, ale doskonale obrazuje zmiany jakie zaszły na tym obszarze na przestrzeni lat!