Sezon na cukinię trwa. Możecie ją dostać w cenach, które aż proszą o zakup. Jeżeli znudziła Wam się jej grillowanie czy dodawanie do makaronów to mam dla Was kolejną propozycję! Dzisiaj czas na pasztet z cukinii!

Cukinia jest warzyw bardzo przyjemnym w kuchni dlatego, że jej smak jest delikatnie i łatwo łączy się z innymi. Można jej używać na każdym etapie jej rozwoju. Jemy kwiaty, jemy młode cukinie i te już dojrzałe. Na każde stadium można znaleźć wiele pomysłów.

Dzisiaj czas na cukinię w wersji pieczonej. Większość z Was pieczenie tego warzywa może kojarzyć z faszerowaniem go. My jednak zrobimy coś, co nazywane bywa pasztetem. Jest to danie wegetariańskie, ale z racji jajek nie jest wegańskie.

Do przygotowania jednej blaszki potrzebujemy:

  • 4 małe cukinie
  • 2 małe marchewki
  • duża, czerwona cebula
  • 6 ząbków czosnku
  • 4 jajka
  • 2/3 szklanki (około 200 ml) kaszy manny
  • łyżka czubata curry
  • Tabasco
  • 150 ml oleju
  • (bułka tarta)
  • sól
  • pieprz
  • tymianek

Przygotowanie dania jest wyjątkowo proste. Włączamy piekarnik na górną i dolną grzałkę i temperaturę 200 C. Podczas nagrzewania trzemy na grubej tarce cukinię ze skórką. Ważne, żeby nie były duże i nie miały wielkich pestek. Następnie trzemy marchewkę i dodajemy do wcześniej odciśniętej cukinii. Ważne, że usunąć nadmiar soku, aby pasztet miał konsystencje stałą. Podsmażamy na patelni posiekany czosnek i cebulę. Dodajemy ją do cukinii i marchewki. Następnie wsypujemy kaszę mannę, jajka i olej. Mieszamy dokładnie i przyprawiamy.

Foremkę smarujemy olejek i wysypujemy bułką tartą. Ja użyłem kaszy manny, bo bułki akurat nie miałem. Podzielę się też z Wami moim odkryciem z Australii, którego używam regularnie – olej w sprayu. Wygląda jak wielki lakier do włosów, ale w składzie zawiera tylko olej rzepakowy. Sprawdza się idealnie np. do natłuszczenia formy. Co ciekawe kosztuje on w Australii około 5 zł. W Polsce rzadko się widuje tego typu rozwiązania. Jeżeli się już trafi, to kosztują 4 razy tyle i najczęściej są to mieszanki tłuszczów, a nie sam olej.

Wróćmy jednak do pasztetu. Pieczemy go godzinę. Podczas pieczenia pasztet sporo urośnie, ale po zakończeniu pieczenia znowu opadnie. Po godzinie zostawcie w wyłączonym piekarniku pasztet do ostygnięcia. Po wystygnięciu konsystencja powinna być idealna do krojenia.

Smacznego! 🙂

Pasztet z cukinii Pasztet z cukinii