Pomimo deszczowego poranku, udało się nam dotrzeć na I festiwal kulinarny w Kielcach. Słońce pojawiło się na niebie więc wyruszyliśmy głodni na ul. Kapitulną. Na miejscu do dyspozycji było kilka foodtrucków i stoisk wewnątrz budynku.

Budynek, przy którym impreza się odbywała ma być nową siedzibą BohomassLab i to właśnie ten lokal był współorganizatorem przedsięwzięcia. Pięć foodtrucków dało sporo możliwości do zaspokojenia swojego apetytu. Wśród samochodów, które przyjechały znalazł się kieleckie Food So Good oraz Parowóz, Flamingo`s Tortillas, Cheesburger Słow Food i Fabryka Frytek. Żeby mieć dobry pogląd na sprawę to spróbowałem czegoś od każdego.

Zacznę od całokształtu imprezy. Dobra lokalizacja i fajna muzyka w tle. Może nie była najcichsza, ale dzieciom nie przeszkadzała. Moim zdaniem trochę mało było stolików (nawet takich stojących). Później odkryłem, że było jeszcze kilka w środku, ale ogólnie towar deficytowy.

Zacznijmy od kieleckiego foodtrucka. W ofercie ma sporo pozycji – pizza, zapiekanki, hot-dogi i frytki. Ja zdecydowałem się na hot doga. W związku z tym, że miałem sporo planów kulinarnych to wybrałem małego (15 cm). Smakował domowo. Dodatki były niezłe, a kosztował 4,9 zł. Później przyszedł czas na Cheeseburger Slow Food. Płomienie buchały z rozgrzanego grilla, a wokół niego w powietrzu unosił się zapach grillowanego mięsa. Zdecydowałem się na cheeseburgera za 14 zł. Miał być medium, a wyszedł bardziej krwisty, ale mi to nie przeszkadzało. Mięso było smaczne i dobrze pasowało do dodatków. Mi nie do końca pasowała bułka. Pomimo tego, że własnej produkcji to jak dla mnie wymagała mocniejszego zgrillowania bo w smaku było trochę czuć, że dzisiejsza nie jest. Burgera wiec oceniam na 4. Później przyszedł czas na Fabrykę Frytek. Belgijskie frytki są czymś co lubię bardzo. Plusem ich jest to, że trudno je zepsuć. Te z Fabryki frytek były smaczne. Zawiodłem się trochę tym, że frytki były robione z gotowych mrożonych, a sosy też kupione. Smak naprawdę dobry, ale wydaje mi się, że w takiej formie trzeba jednak się wyróżnić. W tym samym pojeździe kupiłem też kalmary. Podobnie jak frytki z gotowych, mrożonych. Nie były złe, ale jadłem sporo lepszych. Kolejnym odwiedzonym pojazdem był Flamingo`s Tortillas oferujący tortille i sałatki. Wybór padł na tortillę meksykańską. Była dobra, ale osobiście brakowało mi w niej sosu, który połączyłby wszystkie składniki. Na koniec foodtrucków został jeszcze Parowóz. Oferuje robione na parze pierożki. Za 10 sztuk płacimy 15 zł. Nie są duże, ale oferują ciekawe połączenia smaków. Jeden zestaw, który zamówiliśmy zawierał połowę jagnięcina/Goji, a drugą kurczak/kolendra. Drugi natomiast to soczewica/imbir oraz wieprzowina/krewetka. Na nie czekaliśmy chyba najdłużej z wszystkich zamówionych dań, ale w smaku były bardzo dobre. Trochę zawiódł mnie sos. Spodziewałem się klasycznego sojowego, a tutaj lokal oferuje sos, który smakuje jak sojowy z octem i wodą. Pomimo to pierożki bardzo dobre.

Oprócz foodtrucków można było również skosztować różnych rzeczy w budynku. Tam znajdowały się stoiska m.in. Domowych Specjałów (pierogi), John Lemon czy La Baguette. Ten ostatni sprzedawał bardzo ciekawe ciasta.

Ogólnie rzecz biorąc gratulacje dla organizatorów i pomimo kilku niedociągnięć uważam imprezę za udaną. Trzymam kciuki za kolejne, które odwiedzę na pewno. Róbcie tak dalej i zapraszajcie kolejne ekipy, które nakarmią wygłodniałych Kielczan.

zjemto fest

Parowóz

zjemto fest

Fabryka Frytek

zjemto fest zjemto fest

Food so Good

zjemto fest

Cheeseburger Slow Food

zjemto fest

Pierogi wieprzowina/krewetka i soczewica/imbir

zjemto fest

Tortilla meksykańska

zjemto fest

Cheeseburger

zjemto fest zjemto fest

Classic Hot Dog

zjemto fest

Pierogi jagnięcina/goji i kurczak/kolendra

zjemto fest

Duże frytki belgijskie

zjemto fest

Kalmary