Sandały i białe skarpetki to nieodłączny atrybut wakacyjnego Janusza. Mi jednak ten rodzaj obuwia w wersji bez skarpety bardzo odpowiada i jeśli tylko mogę to ich używam. Dzisiaj kilka słów o sandałach, które były ze mną przez wiele lat.

Miałem w życiu sandały różnych firm. Były tanie, były drogie, ale w większości przypadków nie pozostawały ze mną na długo. W sandałach mamy kilka elementów wrażliwych, które najczęściej stają się powodem do zakupu nowych.

Na co zwracać uwagę?

Pierwszym elementem jest pasek przy palcach. Kilka razy zdarzyło mi się, że pasek po prostu się wyrwał z podeszwy. Niestety w większości przypadków nie da się już tego naprawić. Drugim elementem jest sama podeszwa, która potrafi przerwać się w połowie. Podobnie jak w przypadku wyrwanego paska tak i tutaj z naprawieniem jest problem.

A moje?

Moje sandały, których używałem (aktualnie mam nowszy model) były ze mną na 5 kontynentach. Pływałem w nich w morzach, oceanach i rzekach, latały samolotami i pływały statkami. Jak szybko policzyłem to miałem je 11 lat. Potwierdziły one tezę, że czasem warto za coś zapłacić więcej, jeżeli komfort użytkowania i niezawodność są na wysokim poziomie.

Sandały, o których piszę to Teva Hurricane. Aktualnie posiadam model XLT2, ale pojawił się on u mnie dopiero miesiąc temu. Wróćmy jednak do tych wysłużonych. Czy 200 zł za sandały to wysoka cena? 11 lat temu była dość wygórowana, ale postanowiłem zaryzykować. Aktualnie cena ta jest na podobnym poziomie, ale zda sie znaleźć promocje. Zastanówmy się jednak nad ceną w kontekście czasu użytkowania. Kosztowały mnie one niecałe 20 zł rocznie.

Plusy

Pierwszym plusem jest fakt, że pasek trzymający stopę przy palcach jest zatopiony w podeszwie na około. Jeżeli zatem naderwiemy kawałek podeszwy nawet to pasek nadal pozostaje na miejscu. Pod koniec mojej przygody z pierwszym modelem naderwanie paska sięgało już ponad 2 centymetry, ale sandały nadal spełniały swoją rolę.

Drugim plusem są paski, które są regulowane na kostce i przy palcach (co ciekawe w nowym modelu dołożona jest trzecia regulacja – za piętą). paski są na tyle elastyczne, że sandały są idealne do transportu bo po złożeniu jednego z drugim zajmują praktycznie tyko tyle miejsca ile ma grubość podeszw.

Trzecim plusem jest podeszwa, która dobrze trzyma się podłoża, a przy dobry wyregulowaniu pasków daje pewne oparcie dla stopy na piasku, żwirze, czy nawet śliskich kamieniach w rzece. Jest także amortyzowana więc po całym dniu chodzenia nie czujemy tego na stopie.

Minusy

Minusem sandałów, ale nie tylko tego modelu jest zapach, który pojawia się po noszeniu np. dwa tygodnie codziennie. Brud zbierający się u góry podeszwy w połączeniu z naskórkiem czy potem sprawia, że nie pachną zbyt ładnie. Moje poprzednie przeżyły kilka razy pranie w pralce, ale wyszorowanie szczoteczką i płynem też dawało radę. Poprzedni model miał na całej wewnętrznej powierzchi małe dziurki, w których zbierał się brud, w nowym modelu już ich nie ma. Podeszwa jest antybakteryjna.

Drugim minusem, a właściwie praktyką, którą trzeba sobie wyrobić jest smarowanie stóp kremem do opalania. To, że będziecie mieć wzorek na kształt pasków to mały problem. Gorzej jeżeli po całym dniu dostaniecie poparzenia słonecznego. Na drugi dzień chodzenie w sandałach nie jest niczym przyjemnym. Już to dla Was sprawdziłem i sami nie musicie.

W Polsce zdarzają się Tevy w TK Maxx. Możecie też polować w innych sklepach. Ceny i dostępność sprawdzicie np. TUTAJ.

Sandały Teva