Pomimo, że samochód nie pozwolił nam zrealizować planu w 100 procentach to zobaczyliśmy sporo. Przejechaliśmy przez osiem krajów i zaliczyliśmy ponad 2800 kilometrów. Czas intensywny, ale warto było.

 Noclegi

W związku z nieplanowanym, szybszym zakończeniem trasy nie udało nam się skorzystać z noclegów na airbnb. Wykorzystaliśmy wszystkie noclegi na couchsurfingu, w hotelu Ibis w Linz oraz u znajomych. Z perspektywy czasu mogę napisać, że noclegi dobraliśmy w dobrych miejscach. Nie były to centra miast, a czasem nawet były to bardzo małe wsie. Najważniejsi są jednak ludzie, których poznaliśmy i pokazali nam swoją kulturę i smaki.

Atrakcje

Udało nam się skorzystać z większości atrakcji. Na kolejną wyprawę została nam wizyta w Muzeum Salami i papryki, nocleg w winnicy oraz uliczne jedzenie w Belgradzie. Sporo atrakcji udało nam się sprawdzić i pewnie pojawią się jeszcze na blogu. Wśród najciekawszych jest na pewno pieczenie tortów w największej cukierni w Austrii, wizyta w najwyższej (do 2010 roku), turystycznej jaskini świata, wizyta w domowej wytwórni wina, odwiedziny festiwalu kulinarnego w Ljubljanie, odwiedziny na bawarskiej farmie krów, wizyta w największej wytwórni prosciutto w Słoweni i wiele innych.

Smaki

Pojedliśmy sporo – nie ma co się w sumie dziwić. Kuchnia włoska nas utwierdziła w przekonaniu, że ją uwielbiamy, a słoweńska zaciekawiła. Czeska, austriacka i niemiecka dała się też poznać od innej strony. Węgierska kuchnia mimo, że przejazdem to również do gustu przypadła. Przez jakiś czas część smaków Wam przedstawię.

Samochodowe

Nie licząc awarii filtra DPF, który spowodował skrócenie naszego wyjazdu to samochód sprawował się znakomicie. Miejsca by starczyło jeszcze na jedną osobę. Dawał radę zarówno na autostradzie jak i na wiejskich, górskich drogach. Spośród odwiedzonych krajów w 5 wymagane są winiety. Naklejki na szybę musicie kupić w Czechach, Austrii, Słowenii i Słowacji. Na Węgrzech dostajecie paragon potwierdzający zakup. We Włoszech i Chorwacji płacicie za odcinki, które przejechaliście (na bramkach). W Niemczech póki co jeszcze jeździcie za darmo (gdzieś słyszałem, że od przyszłego roku już nie). Planując podróż pomyślcie gdzie opłaca Wam się bardziej zatrzymać na przedmieściach i dojechać autobusem ( tak zrobiliśmy w Ljubljanie), a gdzie zaparkować w centrum za niewielkie pieniądze (tak zrobiliśmy w Vicenzie). Z winietami jest ogólnie tak, że kupując je w innym kraju najczęściej płacicie więcej, ale wjeżdżając do danego kraju bez winiety (licząc na zakup na pierwszej stacji) narażacie się na mandat (często przekraczający 1000 zł).

Odkrycia

Nie mam miejsc na trasie, którymi się zawiodłem. Z najciekawszych, które warto odwiedzić i będę jeszcze Wam polecał są to południowe Czechy i Słowenia. W tych pierwszych klimat przypominał mi Włochy które tak lubię. Słowenia natomiast jest cała w górach. Zarówno nocleg na wsi wśród winnic jak i wizyta w stolicy miała w sobie mnóstwo uroku. Może to kwestia gór, a może ludzie, ale na pewno chce się tam wracać. Moim odkryciem była też Ice Tea miętowa – do kupienia we Włoszech.

Liczby

2850 km

7 dni

8 krajów

5 zjedzonych burków

15 zjedzonych fig

2 zjedzone wursty i jeden sznycel

1 zjedzony Linzer Torte

3 zjedzone pizze

kilka lodów pistacjowych

wiele kieliszków wina