Festiwal Smaku 2017 – pierwsze próby

Po ostatnim Festiwalu Smaku byłem całkiem zadowolony. I tym razem postanowiłem skosztować co kieleckie lokale zaproponowały. Nauczony doświadczeniem, że ostatniego dnia będą tłumy lub nic nie będzie postanowiłem zacząć od razu. Na pierwszy ogień poszły trzy lokale. Właściwie cztery, ale o tym za chwilę.

Głodny bardzo nie byłem, ale postanowiłem się dla Was poświęcić 😉 Trzy lokale odwiedzone (Azzurro, Cremova i Potrafka). Niestety Piwnica dzisiaj otwarta tylko do 16 więc nie udało się zajrzeć chociaż plan taki był.

Zaczęliśmy od Azzurro. Lokal oferuje tylko zestaw obiadowy (danie główne i przystawka za 15 zł). Na początek dostaliśmy przystawkę, a była to krewetka/risotto szafranowe/cukinia/peperoncino/pieczona cytryna/czerwony pieprz. Krewetka smaczna i nie przeciągnięta, a risotto smaczne, chociaż szczypty więcej charakteru bym mu dodał. Rewelacyjny zielony sos (jeżeli dobrze odczułem to z zielonej cebulki). Daniem głównym była pizza Calzone -kiełbasa salsiccia duszona w piwie birra Moretti/ mozzarella/ pieczarki/ rozmaryn/sos z pomidorów san marzano. To danie też podane było ze wspomnianym wcześniej zielonym sosem, który przełamał fajnie smaki i dodał charakteru. Calzone świeżo pieczone w piecu, a ciasto pyszne.

Drugim miejscem, które odwiedziliśmy była Cremova. Dawna lodziarnia aktualnie jest także restauracją o całkiem niezłym poziomie. Jeszcze nie było mi dane odwiedzić tego miejsca wcześniej więc Festiwal Smaku był dobrą okazją. Na przystawkę dorsz sous vide, jajko benedyktynskie na sałacie z dressingiem miętowo miodowym. Jajko ładnie się rozpłynęło, a całość ciekawa w smaku. Jeżeli nie znacie mięs z sous-vide to możecie się smakiem i teksturą zaskoczyć. Daniem głównym była polędwiczka wieprzowa, puree z batatów, żel z buraka żółtego, jarmuż blanszowany, kalafior i sos porzeczkowy. Tutaj powiem jednym słowem, że połączenie bardzo udane. Smaczne mięso, kwaśne porzeczki, słodkie bataty i charakterystyczny smak jarmużu robią dobrą robotę. Cremova miała też w ofercie zestaw deserowy (deser + napój za 10 zł). W ramach zestawu otrzymujemy puchar lodów z bitą śmietaną i kawę.

Kolejną pozycją, którą chcieliśmy mieć odhaczoną była Piwnica, ale w poniedziałki czynna jest do 16. Dziwna sprawa, ale udaliśmy się dalej.

Na koniec wybraliśmy Potrafkę. Lokal ten kojarzy mi się ze zdrowymi daniami i wydaje mi się, ze takie właśnie są też dania festiwalowe. Przystawką jest mus z wędzonego halibuta na chipsie z batata/ czarny kawior/ marynowane algi morskie/ oliwa pietruszkowa. Danie charakterystyczne mocno rybne, a czips niestety trochę rozmiękł. Całość na pewno ciekawa. Danie główne natomiast trafiło w moje gusta na sto procent. Grillowany rostbef/ puree dyniowe/ cytrynowy szaszłyk z krewetką/ pikantna salsa z awokado/ palone masło to składniki, które pasują do siebie idealnie. Czerwone mięso z krewetką to jest to, a dodatki zrobiły dobrą robotę. Pikantna salsa momentami naprawdę pikantna, ale pure lekko ją łagodziło. Niestety nie ma zdjęcia przystawki bo akurat karta sd postanowiła odmówić współpracy.

Planujemy kolejne wizyty 🙂 Lista lokali jest całkiem spora 🙂