Monte di Procida

Jak wiecie Kielce są stolicą pizzy. Ciągle otwierają się nowe, a ich poziom jest diametralnie różny. Najnowszy lokal znajduje się przy ul. Wesołej i prowadzony jest przez polsko-włoskie małżeństwo.

Monte di Procida (bo tak się nazywa) znajduje się w lokalizacji, która poprzednim lokalom nie dała wejść na wyżyny świata gastronomii i bogactwa. Znajdowała się tam Grecka Tawerna, Venezia, a ostatnio też kebab serwujący ciekawe, tureckie dania. Żaden z tych lokali nie był rewelacyjny. Może kwestia lokali, a może pechowej lokalizacji?

Postanowiłem nowe miejsce odwiedzić. Wnętrze jest stonowane i przypomina włoski lokal. Nie taki, który najczęściej znamy z polskiej gastronomii (sztuczny i nadęty) ale taki domowy i przyjemny. W Monte di Procida możecie kupić pizzę w całości, ale też na trójkąty. Oprócz klasycznej pizzy znajdziecie tam też panini, calzone oraz coś co nazywa się fagottini, ale o tym za chwilę.

W sumie nie zacznę od opisu jedzenia. Zacznę od atmosfery, która w lokalu jest bardzo przyjemna, a atmosfera to ludzie. Uśmiechnięci, serdeczni i przyjaźnie nastawieni. Pewnego razu byłem 5 minut przed otwarciem i „pocałowałem klamkę”. Za chwilę jednak wyszła z lokalu właścicielka i powiedziała, że już otwiera, żebym nie odszedł głodny 🙂

Pizza w Monte di Procida jest inna. Mi bardzo smakuje i ciężko ją porównać do jakiejś innej w Kielcach. Od samego początku uplasowała się wysoko w moim rankingu kieleckich pizzerii. Na pewno pierwsza piątka. Oprócz klasycznych kompozycji pizzy właściciel – Teo tworzy także propozycje nieco mniej znane. Jedną z nich jest np. grillowany bakłażan czy biała kiełbasa z dzikimi brokułami. W ofercie znajdują się również wspomniane fagottini. Są to wyroby przypominające bułkę z farszem. Pieczone na miejscu, a w środku skrywające różnego rodzaju nadzienie (mięso, pomidory, ser ricotta czy szpinak).

Pizze dostępne są w dwóch rozmiarach – 32 i 45 cm. Jadłem już różne i każda smakuje mi bardzo. Jeżeli będziecie w okolicy to zajrzyjcie koniecznie! 🙂