Lokalne ciekawostki, smaczki i historie ludzi często są o wiele ciekawsze niż turystyczna klasyka. Tym razem dałem się namówić na ciekawą, czeską lekturę. “Boginie z Žítkovej” Kateřiny Tučkovej to niezwykła historia kobiet żyjących w Białych Karpatach.

Geolokalizacja

Opisywane historie rozgrywają się w Białych Karpatach. Jest to region leżący na pograniczu czesko-słowackim (konkretnie to morawsko-słowackim). Žítkova to wieś, w której opisywane boginie mieszkały i zajmowały się swoją “magią”.

Boginie

Kim były Boginie? Na to pytanie nie da się bezpośrednio odpowiedzieć. Uzdrowicielki, znachorki, czarownice…? W książce poznajemy losy Dory Idesovej – ostatniej z rodu Bogiń. Odcięła się ona od swojej “magicznej” przeszłości i jako wykształcony etnograf zaczęła zgłębiać ten fenomen pod kątem naukowym.

Badając archiwa tajnych czeskich służb StB (Státní bezpečnost – Służba bezpieczeństwa) znajduje ona teczkę ciotki – bogini Surmeny (właściwie Terézie Surmenová). Historia Bogiń sięga jednak znacznie dalej. W książce czytamy o XVII wiecznych procesach o czary, czasach II Wojny Światowej i komunizmu, aż do lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

Boginie potrafiły ponoć leczyć ziołami, rzucać klątwy, przepowiadać przyszłość i znajdowały radę na problemy “pacjentów” przybywających z całych Czech, ale więcej sekretów Wam nie będę zdradzał 🙂 Co ciekawe, w swoich praktykach zwracały się do katolickiego Boga.

Ostatnią Boginią, która zmarła w 2001 roku była Irma Gabrhelova.

O książce

Książka wydana została w 2012 roku i od razu stała się bestsellerem zdobywając wiele nagród. W Polsce wydało ją Wydawnictwo Afera, a tłumaczem wydania była Julia Różewicz. Książka jest połączeniem reportażu i fikcji literackiej, dzięki czemu czyta się ją bardzo przyjemnie.

O autorce

Kateřina Tučková jest doktorem historii sztuki. Ta urodzona w 1980 roku pisarka uznana została jedną z najlepiej sprzedających się pisarek po wydaniu książki “Boginie z Žítkovej”. Jej debiutem literackim była jednak książka “Wypędzenie Gerty Schnirch” (2009). Autorka w bardzo udany sposób łączy w swoich książkach naukowe fakty i literacką fikcję.

Warto?

Boginie z Žítkovej to książka, która mnie wciągnęła! Realia, w których dzieje się duża część akcji i działania służby bezpieczeństwa są zbliżone do tych, które znamy z historii Polski. Przeczytałem ją bardzo szybko i uważam, że jest to historia warta poznania! 🙂

Czytając opisy miejsc i ludzi, oczami wyobraźni przenosiłem się do Žítkovej. Mam w planie odwiedzić to miejsce, aby zweryfikować swoje obrazy w głowie z rzeczywistością. Z tego co mi się udało dowiedzieć, to późna wiosna jest najlepszą porą na wizytę w Białych Karpatach z powodu ogromu kwitnących na tamtejszych łąkach kwiatów. Ten cel podróży dołączam do mojej listy 🙂