Kuchnia ukraińska w Kielcach nie była do tej pory reprezentowana zbyt mocno. W związku z wojną w Ukrainie i pobytem ludzi z tych terenów w Kielcach na wielu grupach dało się zamówić wyroby domowe, ale w wersji restauracyjnej nie było już tak łatwo. Od dzisiaj (15 sierpnia 2022) działa Dumka – restauracja ukraińska w centrum Kielc.

Lokalem, który serwował przysmaki z Ukrainy była „Kuchnia Ukraińska”, jej dania były smaczne i domowe, ale po jakimś czasie niestety lokal został zamknięty. Znajdował się przy ul. Sienkiewicza, tuż przy Sinicy, a później przeniósł się na sam deptak, nieco dalej, w kierunku dworca PKP. Zmiana miejsca niestety nie uchroniła tamtego lokalu przed zamknięciem. Nowej ukraińskiej restauracji życzymy więcej szczęścia.

Lokalizacja i wnętrze

Restauracja Dumka zlokalizowana jest przy ul. Paderewskiego. Blisko stąd do dworców PKS i PKP, ale także, co ważniejsze, na deptak, czyli ul. Sienkiewicza. Restauracja znajduje się w lokalu, gdzie przez wiele lat mieściła się Tele Pizza, a później, przez chwilę próbował swoich sił „Food House”.

Dumka prezentuje się bardzo ładnie. Lokal ma dwa poziomy, ale na parterze znajduje się głównie kuchnia i dwa niewielkie stoliki, reszta czeka na piętrze. W restauracji zdjęte zostały tynki, pod którymi ukryta była bardzo ładna, stara cegła. W porównaniu ze znajdującą się w tym miejscu dawniej pizzerią zmiana jest ogromna, a lokal zdecydowanie zyskał na nowym wystroju!

Restauracja Dumka – menu

Menu lokalu nie jest długie, a na kuchni pracują kucharze z Ukrainy. Możemy wybrać różnego rodzaju przystawki, dania główne mączne oraz mięsne, zupy czy desery.

Znajdziecie w nim takie klasyki jak Żarkoje, Solianka, Pielmieni czy Sało, ale możecie wybrać także rosół czy rybę.

Co wybraliśmy?

My postanowiliśmy spróbować różnych rzeczy, które poznaliśmy podczas naszych kilku wizyt za naszą wschodnią granicą. Z przystawek zimnych wybraliśmy Sało (19 zł), a z zup Soliankę (24 zł) oraz Rosół z frykadelkami, czyli małymi klopsikami (18 zł). Oprócz zimnych przystawek zdecydowaliśmy się także na zestaw kiszonek i pikli (14 zł). Wśród dań głównych nasz wybór padł na Pielmieni (26 zł) oraz Żarkoje, ale niestety to drugie już się skończyło. Nasza wizyta miała miejsce pierwszego dnia, więc w 100% wybaczyliśmy i wybraliśmy Kotlet po kijowsku (32 zł) z kartoflami po wiejsku (10 zł), a na deser Syrniki (21 zł). Popiliśmy gruzińskim winem i ukraińskim pszenicznym piwem Obolon.

Jak wrażenia?

Sam lokal, tak jak Wam już pisałem, jest przyjemny w odbiorze. Na początku było strasznie cicho, ale potem w tle pojawiła się nienachalna muzyka. Obsługa sympatyczna i pomocna – kelnerka znała kartę i potrafiła doradzić.

Przejdźmy jednak do dań, bo przecież po to chodzimy do restauracji. Na początku pojawiło się u nas czekadełko – niewielkie kanapeczki ze słoniną i ogórkiem kiszonym – fajne! Później na stół wjechało więcej słoniny. Sało jedliśmy wcześniej kilka razy, jest to marynowana słonina z przyprawami. Plasterki było porządne i nafaszerowane ziołami i czerwoną pastą. Oprócz Sała w wersji klasycznej na talerzyku były także trzy wersje smalcu – każda miała coś w sobie. Do tej zimnej przystawki zamówiliśmy także chleb – w restauracji pieką go na miejscu. Oprócz Sała zamówiliśmy także zestaw pikli i kiszonek, wśród których znalazły się kiszone ogórki, arbuzy, kapusta czerwona i piklowany kalafior, bakłażan czy grzyby.

Kolejnym elementem były zupy. Rosół z makaronem i mięsnymi klopsikami był smaczny i aromatyczny. Solianka to zupa, którą wielokrotnie jedliśmy we Lwowie i innych miastach Ukrainy. Jeżeli ciekawi Was jej smak, to musicie połączyć wodę z ogórków kiszonych, parówki, przyprawy, mięso i najczęściej cytrynę! Ta, którą spróbowaliśmy w Dumce, była dobra! Pływający plasterek cytryny dodałby jej jeszcze charakteru. W zupie była też śmietana, która dodawała smaku.

Później spróbowaliśmy Pielmieni. Pomimo tego, że podane były w niewielkim naczyniu i wizualnie porcja wyglądała na niedużą, to była jednak całkiem spora. Podawana ze śmietaną dawała fajny efekt smakowy. Ja osobiście do mięsa dodałbym więcej czosnku, ale i tak było w porządku.

Kolejnym daniem był Kotlet po kijowsku. Porównałbym go chyba do „de volaille”. Zrolowany kurczak, w środku masło i pietruszka, a całość usmażona w panierce. Podawany on jest z purée z zielonego groszku i purée z kukurydzy.

Na koniec zjedliśmy deser – Syrniki, czyli serowe placuszki z czekoladą wewnątrz, a podawane z sosem malinowy. Było to dobre i nie za słodkie podsumowanie całości.

Muszę jednak na końcu odnotować i pewien minus. Dodatki do dań (ziemniaki, frytki) są dodatkowo płatne co dziwi, ale jest praktyką znaną, ale płacimy także za chleb. Najbardziej zauważalne jest to przy zamówienia przystawki zimnej jaką jest sało. Kosztuje ona 19 zł co jest ceną w porządku, ale z porcją chleba (bez którego ciężko zjeść) już jest to 27 zł co jak na słoninę i 2 kromki pieczywa jest ceną wygórowaną.

Warto odwiedzić?

Dumka to kuchnia ukraińska na wysokim poziomie. Nie jest to kuchnia domowa, którą znamy z przeszłości, a fajne miejsce na wieczorne spotkanie czy elegancki obiad. Smaki są dostosowane do polskiego podniebienia, więc nie są tak intensywne jak na Ukrainie, ale kierunek jest jak najbardziej dobry.