Przez wiele lat w Kielcach powstawały setki pizzerii i kebabów. Odmiana od tego trendu się zdarzała, ale z różnych rezultatem. Od jakiegoś czasu w samym centrum Kielc, bo tuż przy deptaku działa Ferment Neobistro. Lokal ten przyjął się w tym miejscu i stale się rozwija.

Moje pierwsze doświadczenia z Ferment Neobistro związane były z aplikacji Too Good To Go, a paczka, którą otrzymaliśmy nie była zła, ale nie zachęcała do powrotu, Duża ilość dobrych opinii i poleceń znajomych sprawiła, że wybraliśmy się potestować menu na miejscu.

Ferment Neobistro – lokalizacja

Lokal ten mieści się w budynku, który kiedyś uzyskał tytuł najbrzydszego w Kielcach 🙂 Jego adres to ul. Sienkiewicza 76. Jest to na odcinku pomiędzy ul. Paderewskiego, a Żelazną. Jeżeli chcecie przyjechać samochodem to zostawić go musicie na ulicy (np. Panoramiczna, Czarnowska) lub na parkingu np. przy Czarnowskiej.

Kiedyś w miejscu gdzie dzisiaj znajduje się Ferment Neobistro znajdował się sklep „Roban” z tanią odzieżą. Odwiedzaliśmy go często jak jeszcze działał i wiemy, że pomimo tego, że Ferment wykorzystuje kawał przestrzeni na parterze, to sporo miejsca znajduje się także piętro niżej – na raz nie jest ono wykorzystywane codziennie, ale są plany na zaktywizowanie.

Lokal czynny jest od wtorku do niedzieli. Od wtorku do czwartku od 10.00 do 20.00, w piątki i soboty od 10.00 do 22.00, a w niedziele od 13.00 do 19.00

O idei powstania lokalu przeczytacie na jego stronie.

Co w menu?

Nazwa Ferment zobowiązuje. Na wystawie jak i w środku zobaczycie wiele słojów z kiszącymi się warzywami. Nie jest to tylko dekoracja! warzywa te wykorzystywane są w kuchni. Kiszona kapusta, marchewka, pietruszka, rzodkiewka, czosnek, dynia i wiele innych czeka na Was.

Wróćmy jednak do menu. Znajdziecie w nim na początku śniadania. W karcie są ich 4 rodzaje. Oprócz tego znajdziecie tam zupy, kiszonki, dania główne, kromki i wiele innych.

Menu zmienia się wraz z sezonami, bo jednym z założeń lokalu jest używanie produktów, które są dostępne i w najlepszym momencie.

Co wybraliśmy?

Zamówiliśmy dość dużo, ale gdyby nie zdrowy rozsądek to pewnie wybralibyśmy jeszcze więcej, bo sporo rzeczy zachęcało. Zdecydowaliśmy się na:

  • herbata zimowa (15 zł)
  • woda filtrowana (ta jest w lokalu darmowa)
  • zupa czosnkowa(18 zł)
  • sałatka z falafelami – połowa porcji (14 zł)
  • pity z hummusem (26 zł)
  • talerz kiszonek (15 zł)
  • frytki z zatorem i vegan chillimayo (16 zł)
  • kromka z pastą z tuńczyka (10 zł)

Jak wrażenia?

Na początek ogromny plus za darmową wodę, nie jest to często spotykane zjawisko, a bardzo miłe dla klienta i jego portfela. Powiedzmy sobie szczerze, że butelka albo co gorsza szklana nalana z butelki wody mineralnej za 10 zł to cios, który odczujemy.

Z racji nazwy i idei miejsca zdecydowaliśmy się na początku na talerz kiszonek. Był on sporych rozmiarów, a zawierał kiszone rzodkiewki, buraki, dynię, korzeń pietruszki, kapustę białą i kapustę czerwoną. Kiszonki albo się lubi albo nie. My jesteśmy w tej pierwszej grupie i pomimo, że nie byliśmy fanami wszystkich warzyw, to całość wypadła bardzo przyjemnie. Przystawką, na która się także skusiliśmy były frytki z zaatarem i majonezem chili. Zaatar jest jedną z moich ulubionych przypraw więc musiałem spróbować i to był strzał w dziesiątkę, to były jedne z lepszych frytek jakie jadłem w życiu, a przyprawa i sos sprawiły, że zniknęły bardzo szybko.

Kolejnym daniem, którego spróbowaliśmy była zupa czosnkowa. Smaczna i rozgrzewająca – dobra na zimowe dni. Prawie równocześnie pojawiły się u nas na stole pity z hummusem. Towarzyszyła im sałatka z miksu sałat z kiszonkami i smacznym dressingiem. Na talerzu były też oliwki i dodatkowa porcja hummusu – całość przyjemna i smaczna.

Daj mieliśmy okazję zjeść kromkę z domowego chleba z pastą z tuńczyka – smaczna i lekka. Zdecydowaliśmy się jeszcze na sałatkę z falafelami. Z racji tego, że zjedliśmy już sporo to wybraliśmy pół porcji i już wiem, że na tą pozycję wrócę jeszcze nie raz! Dobre falafele, warzywa, kiszonki i smaczny sos sprawiły, że było to po prostu dobre! Z dań śniadaniowych zjedliśmy jeszcze tortillę.

Na deser wybraliśmy dwie bezy z kremem. Jedna dodatkowo miała pokruszone kawałki bezy, a druga Lemon Curd – przyjemne zakończenie posiłku.

Warto odwiedzić?

Jeżeli nie jesteście gotowi i otwarci na nowe smaki to musicie uważnie wybierać w menu Neobistro Ferment. Jeżeli nie lubicie kiszonek to również bądźcie uważni. Jeżeli natomiast lubicie próbować nowych rzeczy i jesteście gotowi na smaczną i ciekawą kuchnię w niecodziennym wydaniu i wnętrzach to koniecznie odwiedźcie to miejsce!

Do nas trafiły zarówno smaki jak i składniki oraz idea tego miejsca – na pewno zajrzymy jeszcze nie raz!