Dzisiaj zapraszam Was w kierunku Norwegii. Pomimo, że już dwa razy miałem kupiony bilet w tym kierunku raz samolot, a raz prom) to jeszcze nie udało mi się dotrzeć. Spróbujemy dzisiaj odtworzyć kawałek Norwegii na talerzu.

Efektem dzisiejszego gotowania będą placuszki. Nie zwykłe, a rybne. Możecie je wykorzystać na wiele sposobów do zapiekanek, bułek, kanapek i w wielu innych formach. Podobno każdy Norweg ma do opowiedzenia historię na temat fiskekaker, a ludzie dzielą się na tych co je kochają lub nienawidzą.

Do zrobienia rybnych placuszków potrzebujecie:

-0,5 kg dorsza

-łyżka soli

-szczypta pieprzu

-pół szklanki mąki

-pół szklanki mleka

-1 jajko

-szczypiorek

-olej

Zaczynamy przygotowanie. W zależności czy nasza ryba jest filetem czy też nie to rozpoczynamy od jej oczyszczenia (usunięcie większych ości i skóry). Jeżeli jakaś ość zostanie to nie powinno się nic stać ponieważ rybę będziemy blendować.

Wrzucamy do blendera rybę i pozostałe składniki. Blendujemy do uzyskania gładkiej masy. Jeżeli konsystencja nie będzie Wam odpowiadać to możecie lekko zmodyfikować dodając lub odejmując mleko lub mąkę. Na patelni rozgrzewamy olej i nakładamy rybną masę na łyżkę. Z łyżki przekładamy na patelnię uzyskując placuszki w odpowiednim rozmiarze. Smażymy, aż nabiorą złotego koloru i przekładamy na drugą stronę. Po usmażeniu odkładamy na ręcznik papierowy, aby odsączyć placuszki z tłuszczu.

Podawać je możecie w różny sposób. Doskonale sprawdzają się w kanapkach albo same. Gotowe placuszki powinny być na wierzchu chrupiące, a w środku gładkie. Mi też przypominały najtańsze, przemielone paluszki rybne z dawnych lat 😉 W tym wypadku jednak skład fiskekaker jest w pełni znany.

DSC_0233-01 DSC_0235