Jak to jest z tą fotografią żywności? Czy to, co widzimy na zdjęciach nie ma nic wspólnego z daniami, które zjemy? Prawda jak zawsze leży po środku. Istnieje wiele sztuczek “poprawiających” wygląd dania. Kilka z nich odkryje przed wami książka “Fotografia żywności od kuchni” wydawnictwa Galaktyka.

Wydawnictwo to nie jest technicznym poradnikiem. Pomimo tego, że zawiera wiele fachowych porad i informacji (lampy, ogniskowe obiektywów, czy szkice stanowisk fotograficznych) to ja traktuję ją jako pewnego rodzaju opowiadanie. Autor nie przedstawia suchych faktów, lecz opisuje szczegółowo sesje oraz problemy i pomysły, które się podczas nich pojawiły.

Książka ma 202 strony i wydrukowana jest na śliskim papierze, dobrej jakości. Podzielona jest ona na kilka “historii” powiązanych z fotografowanymi przedmiotami. Każda z takich sesji posiada opis wzbogacony o szkic ustawienia oświetlenia. Zdjęcia ponadto posiadają szczegółowy opis parametrów technicznych (ISO, ogniskowa, czas, itp.).

Nie wiedziałem do końca czego się po książce spodziewać. Po poczytaniu uważam, że mi taka forma odpowiada. Jeżeli chcecie zobaczyć jak to robią profesjonaliści to jest ona właśnie dla Was. Ja traktuję ją jako zbiór pomysłów. Przygotujcie się także, na sporą ilość sprzętu, o którym czasem można pomarzyć, ale tak jak pisałem na początku jest to opowieść profesjonalisty.

Kilka dni temu ogłosiłem KONKURS. Czas na ogłoszenie wyników. Każda odpowiedź, która przyszła zawierała w sobie sporo wiedzy. Jak jednak wiemy każdemu się inne zdjęcia podobają, dlatego w tym przypadku nie było poprawnej odpowiedzi. Liczyło się  to, w jaki sposób potraficie mnie przekonać do Waszej wersji.

Nie przedłużając, zwycięzcami w konkursie zostali:

– Katarzyna Woźnicka

– Dorota Woźniczka

Gratuluję i proszę o kontakt mailowy z adresem do wysyłki 🙂 Na kontakt czekam do środy (2 kwietnia), później nagroda przechodzi na kolejną osobę z listy.

Wszystkim dziękuję za udział i polecam śledzenie strony 🙂 (nikt nie zna dnia ani godziny kolejnego konkursu;))