Czym jest wieś? Prosta sprawa. Są kury, krowy, zboże. Ludzie mają swoje domki i pola i ciężko pracują, aby pozyskać jak najlepsze plony. Chyba jednak nie do końca. Mało już jest takich miejsc w Polsce. Kiedy ostatnio widzieliście krowę albo konia? Wiele się zmieniło na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat w tej tematyce. Mam jednak kilka skojarzeń z terenami wiejskimi, które nadal są aktualne.

Zapach

Jest kilka zapachów, które kojarzą mi się z wsią i o dziwo zapach nawozu jest tutaj na końcu listy. Pierwszym zapachem jest coś, co nie kojarzy się raczej pozytywnie. Jest to unoszący się w powietrzu zapach spalonych liści, śmieci i drewna. Rzadko występujący w lato, a częściej w pozostałe pory roku. Wiem, że często ludzie palą w piecach i kominkach jakimś syfem, ale ta mieszanka, poza tym, że trochę drażni, to wpływa na mnie pobudzająco. Drugim zapachem, który występuje w moich skojarzeniach jest ten, który wydobywa się z mokrych liści. Mnie kojarzy się on także ze stawem i wędkowaniem. Liście po deszczu, albo takie już gnijące, po zimie, wydzielają bardzo charakterystyczny zapach, który zawsze będzie mi przywoływał obraz wsi.

Smak

Smak kojarzący się z wsią u większości jest smakiem obiadów. Jadąc w odwiedziny do rodziny, czy na agrowczasy zwracamy uwagę na jedzenie. Ma ono w sobie coś innego, lokalnego. Ja mam jeszcze kilka smaków, kojarzących mi się z wsią. Są to także smaki kojarzące się z dzieciństwem. Pierwszym jest Kaskada, której butelki wypijałem będąc młodszym. Drugim smakiem, także napoju, jest Frument. Zanim na rynku pojawiły się jabłkowo-miętowe Tymbarki, to właśnie w lokalnym, wiejskim sklepiku można było spróbować ich poprzedników. Mógłbym iść dalej w gumy kulki, lody wodne i inne, ale te występowały także w miastach. Jeszcze jednym smakiem, kojarzącym się z wsią są jagodzianki. Nie takie kupione w sklepie, ale takie, które robiło się w domu i zanosiło do lokalnej piekarni, żeby upiec.

Wzrok

Widoki występujące na wsi  różnią się od tych miejskich. Dawno nie widziałem w miejskich klimatach ludzi dyskutujących przy drzwiach o pogodzie. Trudno również szukać w mieście ludzi, którzy siedzą na ławce oglądając okolicę. Na wsiach da się znaleźć jeszcze sklepy wielobranżowe, gdzie znajdziemy wszystko od uszczelek do Poloneza przez chleb, a na paście do podłogi kończąc. Nie ma w tym nic dziwnego – przecież w supermarketach też mamy wszystkie te produkty. Tyle, że na wsiach sklepy te mają czasem 10 metrów kwadratowych.

Słuch

Doznania smakowe, których na wsi można by się spodziewać (traktor, pianie koguta czy muczenie krowy) nie występują już tak powszechnie. Dla mnie jednak dźwiękiem takim będzie szczekanie psów. Często spotykane także na przedmieściach miast, ale to właśnie na wsiach, co brama, to inne szczekanie. Wszędzie jednak obowiązuje ta sama zasada: im mniejszy pies, tym głośniej szczeka.

Oczywiście da się w Polsce znaleźć jeszcze miejsca, gdzie obraz wsi odpowiada temu sprzed 20-30 lat. Czasem warto się tam udać, aby oderwać się od naszych problemów i zauważyć, że to, co dla nas jest problemem egzystencjalnym, dla innych jest w ogóle niezauważalne.

Na zdjęciu miejscowość Salatruc w Rumuni, gdzie moim zdaniem czas zwolnił, jeżeli nie zatrzymał się na dobre. Zdjęcie ma pięć lat.

wieś