Większość lokali typowo “jedzeniowych” już znamy. Nie samym jedzeniem żyje człowiek, więc postanowiłem odwiedzić i opisać już odwiedzone kawiarnie. Lubię takie lokale, gdzie oprócz kawy i herbaty mogę również zjeść jakąś przekąskę. Korzystając z okazji otwarcia nowego lokalu otwieram też nową serię artykułów.

Promenada Solna – nowe miejsce na architektonicznej, a może wkrótce i kulturalnej mapie Kielc, to apartamentowiec z lokalami handlowymi na parterze. Jak sama nazwa nie wskazuje, znajduje się on bardziej przy Plantach (nad Silnicą). Przy Solnej znajduje się wjazd. Na potrzeby budynku i lokali handlowych przebudowany został odcinek drogi dla pieszych, biegnący nad brzegiem Silnicy. Wyposażony został w nowe mosty i ławki. Moim zdaniem tętnić zacznie życiem dopiero, jak zrobi się cieplej, ale wróćmy do kawiarni. W budynku znajdują się dwa lokale: Piekarnia pod Telegrafem i Calimero Cafe. Drugi z nich postanowiłem odwiedzić. Dlaczego właśnie ten? Zachęciły mnie wpisy na facebooku, galerie w gazetach i kilka innych czynników. W tej części Kielc jest zdecydowanie mniej tego typu miejsc, niż w okolicach Rynku. Nie jest jednak tak, że jest to pustynia. Jest Skarbiec, jest Bankowa, lecz to właśnie Calimero miało wprowadzić odrobinę świeżości.

Jeżeli chodzi o wystrój lokalu,  to jest on nowoczesny, utrzymany w tonacji biało szarej. Stoliki są różnej wielkości i wysokości. Bar zrobiony z pomalowanych cegieł a przy wejściu witają nas ciasta w gablotce. Menu składa się z kilku stron i podzielone jest na jedzenie, kawy, herbaty, napoje i desery. Podczas naszej wizyty dostępne również były czekoladki wytwarzane przez Czekoladziarnię Świętokrzyską (o nich samych będzie osobny wpis, ponieważ miałem okazję spróbować różnych smaków).

Lokal pozycjonuje się jako miejsce gdzie “kawosze” znajdą coś dla siebie. Oferuje kawy palone zarówno za granicą, jak i w Polsce. Specjalnością jest także kawa z drippera o ciekawym smaku zmieniającym się wraz z temperaturą. Taką kawę w naszym regionie można spróbować właśnie w Calimero i w Renamencie.

Zamówiliśmy Peanut Coffe (11 zł) i herbatę Mon Amour (8 zł). Kawa z bitą śmietaną i orzeszkami. Smaczna i słodka z nutą syropu orzechowego. Herbata natomiast miała aromat i smak owoców z wyraźniejszą nutą truskawkową. Do jedzenia zdecydowaliśmy się na Bruschettę z pomidorem, czosnkiem i mozzarellą (9 zł), sałatkę z szynką parmeńską, filetowanymi pomarańczami i grejpfrutami oraz balsamico (24 zł). Oprócz tego dołączyła do nas zapiekana kanapka – panini z salami, cebulą, pomidorem, sałatą i papryką (9 zł). Bruschetty otrzymaliśmy trzy. Dobrze zapieczone z wyraźnym (czasem za bardzo) smakiem czosnku. Kanapka z salami ciekawa (popracował bym nad cebulką, aby była lekko mnie gorzka). Sałatka bardzo smaczna. Szynka parmeńska i pomarańcze polane balsamico w połączeniu z bagietką i oliwą dają efekt gwarantowany. Może cenę bym obniżył o kilka złotych, aby na zachętę miała na początku jedynkę.

Na zakończenie spróbowaliśmy kawy z drippera. Ciekawa, o delikatnym smaku, lecz podwójnej dawce kofeiny. Podczas naszego pobytu przewinęło się przez lokal kilka grup klientów. To dobrze wróży. Mimo kilku uwag chętnie przyjdę tam jeszcze kiedyś. Może uda się namówić Mariusza – właściciela na zgłębianie kawowych sekretów, bo mam wrażenie, że w tej tematyce czuje się on jak ryba w wodzie.

calimero IMG_0079 IMG_0080 IMG_0085