Jeżeli byliście w Tatrach to zapewne odwiedziliście Zakopane. Jeżeli byliście w Zakopanem to zapewne odwiedziliście też Krupówki. Ci, którzy byli tam w sezonie najczęściej byli tam dwa razy – pierwszy i ostatni. CO by jednak nie mówić jest to główna i najbardziej znana ulica Zakopanego. Na przestrzeni 15 lat, w ciągu których zdarzało mi się ją odwiedzać poczyniłem kilka obserwacji.

Moda

Od zawsze Krupówki były w mojej opinii wybiegiem mody górskiej. Często goście odwiedzający Zakopane koncentrowali się właśnie na Krupówkach, a nie na jakichś górach (przecież w górach są góry i się idzie pod górę więc po co;)). To właśnie na tej ulicy mieli oni jedyną w świecie możliwość pokazania swojego najdroższego sprzętu zimowego. Goretexy z najwyższej półki, najnowsze plecaki, raki i inne gadżety nie tknięte jeszcze zębem używania. Taki urok “kurortów”.

Kuchnia

Na samych Kurpówkach lokali kulinarnych jest bardzo wiele. Oprócz kuchni regionalnej (co cieszy) znaleźć możecie także sporo wynalazków. Nadal znajdziecie tam Mc Donalda, ale zauważyłem, że zniknęła Pizza Hut, która zawsze tam była (teraz jest Reserved). Wśród przekąsek nadal możemy znaleźć placki ziemniaczane, kebaby i inne fastfoody. Ciekawą i pożądaną zwłaszcza w zimowe wieczory nowością jest gorąca czekolada. Teoretycznie rozpuszczana z tabliczek, ale po przyjrzeniu się to w wielu przypadkach w to wątpię. Niestety po godzinie 18 większość czekoladowych punktów wyłącza podgrzewanie i już jej nie dostaniemy. Spotkałem się też z czekoladziarnią, która produkowała pralinki w kształcie oscypków. Pomysł ciekawy, ale podobno smak trochę mniej.

Zakupy

W tej kwestii ulica ta zmieniła się chyba najbardziej. Niewielkie domki zastępują kilkupiętrowe centra handlowe. Pojawiło się także sporo sklepów lepszych marek. Kiedyś najlepsze marki, które były dostępne na Krupówkach były to marki outdoorowe, teraz się to zmieniło. Tu wydaje mi się, że klienci wymusili zmiany w tym kierunku. Mamy mnóstwo aptek, empik, reserved i wiele innych sklepów. Kilkanaście late temu Zakopane było komercyjną bazą wypadową, a teraz bez problemu można do niego przyjechać, góry zobaczyć przez okno i buszować zakupowo. Kilka lat temu media krzyczały do nas informacją, że z Krupówek znika “chińszczyzna”. Może przez chwilę zniknęła, ale podczas niedawnego spaceru niestety zauważyłem, że co jakiś czas wyłaniają się skaczące pieski, świecące piłki i inne dziadostwo. Nadal często spotykamy bursztyny, ale to taki urok oscypki w Gdańsku, a bursztyny w Zakopanem. Co do oscypków to możecie zauważyć coraz więcej serków góralskich, podhalańskich i innych wymysłów zamiast oscypków. W większości przypadków są to te same produkty co kilka lat temu, ale po wprowadzeniu certyfikacji europejskiej dla oscypka używanie jego nazwy dostępne jest tylko dla wytwórców tradycyjnych. Znaczy takich, którzy produkują oscypki według określonych norm i mają odpowiednie certyfikaty.

Nie jestem entuzjastą Krupówek. Na pewno mają one specyficzny klimat i w zimowe wieczory warto się po nich przejść (poza feriami oczywiście). Zmieniają się one jak większość miast w Polsce. Kierunek zmian określają turyści odwiedzający miasto, a ja do statystycznej grupy turystów nie należę dlatego nie wszystkie zmiany są po mojej myśli.