Każdy rok przynosi coś nowego. Jedne lokale się zamykają, a inne otwierają. Dzisiaj mam dla Was kilka miejsc, które otworzyły się w mijającym roku albo dopiero wtedy je odkryłem. Jest coś z Kielc, z regionu i ze stolicy. Zapraszam Was na moje kulinarne odkrycia 2017.

Każde z tych miejsc jest inne i każde czymś mnie urzekło. Jeżeli spytacie mnie o polecenie ciekawego miejsca ze smacznym jedzenie to jest ogromna szansa, że któreś z miejsc z tej listy pojawi się w mojej sugestii.

Monte di Procida

Kielce są stolicą samozwańczą stolicą pizzy i wiele tych produktów o bardzo rożnej jakości u nas dostaniecie. Monte di Procida to lokal, który ygląda niepozornie, ale smak i serdeczność jakiego w nim doświadczycie jest na najwyższym poziomie. Mieści się on przy ul. Wesołej, a w ofercie ma pizzę na kawałki, w całości, panini i ostatnio także lasagne. Oprócz wspomnianego smaku w Monte di Procida ja czuję się jak w domu. Zawsze z uśmiechem, który w połączaniu z pyszną pizzą od razu poprawia humor.

Tekst o tym miejscu znajdziecie tutaj.

A to mój wywiad z Teo w Made in Świętokrzyskie

Sushiya

Na takie miejsce w Kielcach czekałem od dawna. Mamy kilka lokali z sushi, ale nie byłem entuzjastą żadnego z nich. Marzyło mi się w Kielcach dobre sushi, ale brzuch domagał się także innych specjałów kuchni japońskiej. Sporo lokali azjatyckich w Kielcach ma mało wspólnego ze smakami Azji, a wykorzystywane składniki nie są najwyższej jakości. W Sushiya świeżość produktów i ich jakość mogła by być wzorem dla reszty. Pyszne Rameny i rewelacyjne sushi z intensywnym i głębokim smakiem w połączeniu z pasją sushimastera daje bardzo dobry efekt. Lokal mieści się przy ul. Leonarda i swoją drogą jest również bardzo ładnie urządzony.

Tekst o tym miejscu znajdziecie tutaj.

A to mój wywiad z Michałem w Made in Świętokrzyskie

Shipudei Berek

Pomimo, że nie jest to lokal kielecki to miałem okazję odwiedzić go już kilka razy. Znajduje się w Warszawie niedaleko Metra Świętokrzyska. Shipudei Berek jest spory (2 poziomy), a atmosfera, która tam panuje bardzo przypadła mi do gustu. Jadłem zarówno śniadania jak i lunche i kuchnię można scharakteryzować jako izraelski streetfood. Mnóstwo kolorów i smaków tworzy mieszankę, której w Kielcach nie znajdziecie. Ogromny plus za meze, dzięki którym możemy poznać różne smaczki izraelskiej kuchni.

Tekst o tym miejscu znajdziecie tutaj.

Mad Box

To miejsce może wydać się dla Was zaskoczeniem. Znajduje się w Skarżysku i oferuje makarony w pudełkach. Nie jest to poziom Sushiya bo nie taki ma być. Jest smacznie, ciekawe składniki i ich połączenia. Możecie wybierać spośród gotowych kompozycji lub stworzyć swoje własne. W ofercie także zupy i pierożki. Myślę, że miejsce takie jak Mad Box obroniło by się bez problemu na rynku kieleckim. Lokal jest niewielki więc wzięcie na wynos lub w dostawie jest jak najbardziej na miejscu.

Tekst o tym miejscu znajdziecie tutaj.

Żółty Słoń

Na koniec miejsce, w którym byłem tylko raz, ale wyszedłem zadowolony bardzo. Restauracja Żółty Słoń jest lokalem z wyższej półki i nie chodzi się tu raczej na piwko. Posiadają ofertę lunchową, której dane mi było spróbować. Pomimo, że dania znałem z nazwy to ich podanie było takie jak można by było oczekiwać w tego typu lokalu. Intensywne smaki, ciekawa forma podania wraz z zastawą, wnętrzem i obsługą tworzą miejsce wyjątkowe. Nie mamy w Kielcach wielu miejsc na takim poziomie, a Żółty Słoń trzyma go mocno. Jeżeli szukacie miejsca na rocznicę, uroczystą kolację czy inną okazję to miejsce idealne.

Tekst o tym miejscu znajdziecie tutaj.