Każdy czasem ma jakąś zachciankę kulinarną. Ja, oprócz czekolady, mięsa, sera żółtego i kilku innych, czasem mam ochotę na kaszankę. W wakacje z grilla a przy niesprzyjających warunkach – na  patelni. Czasem z cebulką, czasem z keczupem ale zawsze dobrze wysmażona. Niedawno próbowałem haggis – szkockiej potrawy narodowej przypominającej kaszankę. Wolę jednak naszą wersję.

Kaszankę wytwarza się z podrobów, kaszy, krwi i przypraw (cebula, pieprz i majeranek). W zależności od regionu, kaszanka może mieć zawartość zmielonych składników o różnym kalibrze. Ja najbardziej lubię taką, gdzie składniki są podobnej wielkości i nie odbiega ona od wielkości kaszy. Zdarza się spotkać w sklepie kaszankę o większym formacie (normalna ma wielkość klasycznej kiełbasy) i najczęściej zawiera ona większe kawałki tłuszczu, za którymi osobiście nie przepadam.

Jak byłem mały było to jedno z dań, które znałem tylko z opisów. W związku ze składem i różnymi opisami było ono na liście “produktów obrzydliwych”. Dobrze przyrządzona i wysmażona kaszanka w towarzystwie keczupu (opcjonalnie dodatkowo musztardy), ogórka kiszonego i piwka jest idealną, tradycyjną przekąską. Znajomi z zagranicy reagują różnie, ale po spróbowaniu są bardzo zadowoleni 🙂

kaszanka