Kielce chcą rowerów miejskich!

Dyskusja o rowerach miejskich w Kielcach toczy się od dawna. W sumie to sprawa jest mało dyskusyjna, bo ludzie chcą i na tym koniec. Podczas ostatniej wizyty w Warszawie postanowiłem zrezygnować z transportu miejskiego i poruszać się po mieście właśnie jednym z 4300 rowerów miejskich.

W ciągu ostatnich lat rozmawiałem z wieloma osobami i te, które były zdecydowanie przeciwko mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. Reszta Kielczan (z którymi rozmawiałem) była zdecydowanymi entuzjastami tego pomysłu.

Jak to jest w Warszawie?

W Warszawie aktualnie działa ponad 300 stacji, na których do dyspozycji mamy ponad 4600 rowerów. Stacje zlokalizowane są w różnych miejscach, ale najczęściej przy atrakcjach, skrzyżowaniach lub innych obiektach, w których jest „ruch”. Każdy rower ma także zapięcie więc jeżeli chcemy pojechać do sklepu to możemy go po prostu przypiąć pod sklepem i oddać na stację później wracając. Pojazdy te są typowo miejskie mają trzy przerzutki więc o jeździe w terenie nie ma mowy, ale w sumie to nie do tego rower ten ma służyć. Wypożyczenie roweru następuje poprzez kiosk na stacji lub aplikację mobilną. Konto zakładamy online lub przez appkę. Zasilamy je kwotą 10 zł i możemy z systemu korzystać. Ja od razu zainstalowałem aplikację. Pokazuje najbliższe stacje, liczy czas wypożyczenia roweru i dodatkowo, dzięki nie możemy wygodnie (poprzez QR kod) rower wypożyczyć. Wypożyczenie roweru do 20 minut jest darmowe, później od 21 minut do godziny – 1 zł, druga godzina 3 zł, trzecia – 5 zł, a czwarta i kolejna 7 zł. Co ciekawe w Warszawie oprócz rowerów normalnych do dyspozycji mamy także dziecięce i tandemy. Podobno są też elektryczne, ale na mapie ich nie widziałem.

Gdzie indziej?

Można powiedzieć, że to wszystko pięknie działa bo przecież to Warszawa. Otóż rowery miejskie w Polsce działają w wielu miejscowościach: Wrocław, Lublin, Łódź, Białystok, Szczecin, ale także Grodzisk Mazowiecki czy Konstancin Jeziorna.

Jak by to mogło wyglądać u nas?

Kielce są zdecydowanie mniejsze niż Warszawa dlatego na początek kilkanaście stacji byłoby całkowicie wystarczające. Rowery klasyczne jak i tandemy by się przydały. Ceny nawet te z Warszawy są atrakcyjne i nie musiałyby być zmieniane. Wzorem stolicy również w Kielcach mogłyby powstawać stacje sponsorowane przez obiekty komercyjne (tutaj widziałbym Galerię Korona, Galerię Echo, Targi Kielce, Auchan) czy instytucje (Geopark, Karczówka). Gdzie w Centrum mogłyby stacje się pojawić? To pytanie wymaga przemyślenia, ale dworzec PKP, dworzec PKS, Żytnia, Rynek, Kadzielnia, Katedra, Park, Centrum Geoedukacji i oczywiście kilka na osiedlach.

Plusy?

Kielce mają znakomite położenie. Nie mamy jeszcze zastraszającej ilości ścieżek rowerowych, ale mamy tereny do jazdy idealne. Wiele osób (w tym i ja) chętnie pojechałoby do sklepu, biblioteki, pracy czy też na wycieczkę na Stadion lub Karczówkę, a roweru po prostu nie ma. Turysta wypożyczając rower może w ciągu 2-3 godzin objechać najciekawsze miejsca w Kielcach. Pomyślcie sobie ile osób więcej odwiedzało by Centrum Geoedukacji, Rezerwat Ślichowice czy Zalew Kielecki gdyby mogli podjechać tam za 1-2 zł na rowerze. Kolejnym argumentem jest ograniczenie liczby samochodów w naszym mieście. W centrum (jakie małe by nie było) każdy samochód mniej powinien być na wagę złota. Jeżeli także upieramy się na parkingi P&R (Parkuj i jedź) to może właśnie rowery przekonałyby niektórych do tego rozwiązania?

I co dalej?

Na ten punkt pomysłu nie mam, ale liczę, że wspólnie coś wymyślimy. Podsumowując Kielczanie rowerów chcą (a ja wśród nich), turystyka rowerów chce, a prezydent i UM nie. W Wywiadzie dla Radia Em pisze:

„(…) Nie ma takiej potrzeby w Kielcach. Te rowery nie są zbyt wysokiej jakości, a do tego często ulegają dewastacji. To zbyt drogie rozwiązanie – krótko ucina temat prezydent Kielc, Wojciech Lubawski (…)” [cały tekst]

Później pojawia się informacja o stworzeniu wypożyczalni tylko jak dla mnie jednak idea tego, że biorę w jednym miejscu, a oddaję w innym szybko i sprawnie ma właśnie swój urok.

Nie do końca wiem co możemy my – Kielczanie zrobić, żeby jednak temat ruszył do przodu, ale coś wymyślimy! 🙂