Często podróżujecie? Mi się zdarza czasami gdzieś pojechać 😉 Specyfiką moich wyjazdów oprócz poznawania lokalnych smaków i kultur jest jeszcze jeden aspekt – potrzeba bycia online. Potrzeba, którą z pozoru łatwo zaspokoić po dłuższym namyśle nie jest już taka prosta.

Ceny rozmów i smsów za granicą nie są już tak przerażające jak kilka lat temu. Część operatorów w swoich pakietach oferuje również darmowe minuty w Unii Europejskiej. Z danymi jednak jest już gorzej. Ich ceny spadają znacznie wolniej. Podobnie jak z minutami tak i z danymi operatorzy oferują czasem promocyjne pakiety, ale w porównaniu do krajowych nie ma jeszcze szału.

Do rozmów i SMSów telefonu używam bo jestem w gronie tych „szczęśliwców” którzy w taryfie mają również pakiet UE. Jak jednak rozwiazać potrzebę internetu?

  • Pierwszym sposobem było korzystanie z otwartych sieci Wi-Fi. Rozwiązanie najprostsze, ale też najbardziej zdradliwe. Co kraj to obyczaj i jadąc np. do Pragi z otwartymi Wi-Fi problemu mieć nie będziecie, ale już w Berlinie możecie się chwilę napocić. Często niestety jakość połączenia pozostawia wiele do życzenia.
  • Drugim sposobem jest kupienie lokalnej karty SIM i zamienianie kart w swoim telefonie (jeśli nie mamy Dual SIMa) lub wzięcie drugiego telefonu ze sobą.
  • Trzecim rozwiązaniem, które jest poszerzeniem drugiego jest zakup lokalnej karty SIM i zakup mobilnego routera lub jak kto woli hot spota. Dzięki temu urządzenie internet możemy mieć na kilku urządzeniach, a jego bateria pozwala na cały dzień pracy, a podłączenie powerbanka zwielokrotnia ten czas.

Ja przekonałem się w stu procentach do ostatniego rozwiązania. Przed ostatnią wakacyjną wyprawą pooglądałem sprzęt dostępny na rynku i w trasie towarzyszył nam hotspot TP-Link (LTEM7300). Mały, zgrabny, z pojemną baterią (2000 mAh)  i działający nieźle. Obsługuje LTE i prędkość pobierania do 150 Mb/s. Naraz można do niego podłączyć 10 urządzeń więc jakoś się podzieliliśmy pomiędzy dwa telefony i komputer. Całę zarządzanie odbywa się poprzez aplikację mobilną, co również jest wygodne.

Ogólnie rzecz biorąc ceny kart SIM w innych krajach są różne. Za taką, która posiada pakiet danych, którego nie wykorzystamy jednym pobraniem maili musimy zapłacić  około 20-40 zł w zależności od kraju. Na kolejny wyjazd (Austria w grudniu) na pewno sprzęt z nami pojedzie.

DSC_2252
DSC_2363
DSC_2364