Moda na robienie nalewek utrzymuje się od jakiegoś czasu. U mnie również nie ma roku, żeby jakaś produkcja nie powstała. Wcześniejsze klasyczne smaki powoli są zastępowane nowymi recepturami. Nalewka zimowa na pewno Wam się spodoba!

O poprzednich nalewkach (pigwowej i jeżynowej) możecie poczytać tutaj. Tym razem w mojej głowie pojawił się smak świąteczny, który później ewoluował w zimowy. Jeżeli chodzi o o skojarzenia z tym okresem roku to u mnie na pierwszym miejscu są pomarańcze i mandarynki. Jeżeli cytrusy to drugą myślą były przyprawy. Zdecydowałem, że nalewka nie będzie zwalać z nóg mocą, będzie mieć około 20-30 % alkoholu (w sumie trzeba kiedyś kupić przyrząd do sprawdzania).

Składniki:

-2 duże, sparzone wrzątkiem pomarańcze

-2 kawałki cynamonu

-10-15 goździków

-4 gwiazdki anyżu

-10 ziaren kardamonu

-1/3 laski wanilii

-0,5 l wódki

-10 łyżeczek cukru trzcinowego

Zaczynamy od sparzenia wrzątkiem pomarańczy. Obieramy je następnie ze skórki, której nie wyrzucamy. Skórkę z jednego owocu kroimy na kawałki i filetujemy, aby było na niej jak najmniej białej części. Pomarańcze dzielimy na cząstki, które obieramy z białej skórki. Przekładamy je do naczynia, w którym będzie powstawać nalewka. Dodajemy cukier trzcinowy. Następnie rozdrabniamy cynamon na mniejsze kawałki i wraz z pozostałymi przyprawami wrzucamy do pomarańczy. Zalewamy alkoholem i dokładnie mieszamy.

Odkładamy na dwa dni. Po tym czasie delikatnie ugniatamy całość, aby kawałki pomarańczy rozdzieliły się na pojedyncze cząstki i puściły więcej soku. Odkładamy. Trzeciego dnia spróbujcie waszego wytworu. Ja tego dnia czułem już mocno smak anyżu dlatego wyjąłem większość gwiazdek z nalewki. Odkładamy znowu. Po 5-7 dniach wyławiamy z nalewki przyprawy (cynamon, anyż, goździki i kardamon), skórkę pomarańczy i większe cząstki tak, aby powstała nalewka z drobnymi kawałkami. Smakuje rewelacyjnie.

Jeżeli nie lubicie cząstek owoców to możecie odsączyć nalewkę przez gazę uprzednio blendując lub wyciskając.

Nalewka zimowa