Udostępnij
Z czym większości z nas kojarzy się Opole?! Oczywiście z polską piosenką, która w różnych postaciach jest tu obecna na każdym kroku. Spotkamy się tu z nią na wiele sposobów także… śpiewająco. Ale miasto nad Odrą ma jeszcze więcej do zaoferowania. Czaruje magią urokliwych miejsc, 800-letnią historią zamkniętą w wiekowych murach, legendami, wyspami tonącymi w zieleni… A gdy dodamy do tego spotkanie z dinozaurami w nieodległym Krasiejowie od razu rodzi się pomysł na nieśpieszny weekend albo miniwypad z całą rodziną. Robi się zachęcająco, a więc ruszamy!
Zdjęcia w tekście: Monika Kaczmarczyk
Opole – rozśpiewane miasto
Dla wszystkich, którzy przyjadą do stacji Opole Główne pociągiem, już tu zaczynają się muzyczne inspiracje. Plac przy pięknym i zabytkowym dworcu nosi bowiem imię Olgi „Kory” Sipowicz. O takim uhonorowaniu artystki zadecydowali sami mieszkańcy.
A potem to muzyka towarzyszy nam non stop. Najpierw oczywiście wizyta w amfiteatrze, bo przecież nie może być inaczej. Można go zwiedzać bezpłatnie i codziennie, wtedy, gdy nie ma koncertów i innych imprez. Miejsce robi wrażenie, zwłaszcza gdy wyobrazimy sobie, że sami występujemy na scenie pod charakterystycznym zadaszeniem w kształcie spadającego na ziemię figowego listka.
Spod amfiteatru już tylko krok do Muzeum Polskiej Piosenki. Multimedialne, wyjątkowe tak, że można się tu wprost zatracić. I duzi, i mali spędzą tu czas śpiewająco. Na wejściu każdy zwiedzający dostaje urządzenie ze słuchawkami. Tak zaopatrzeni, we własnym tempie i zgodnie z upodobaniami, możemy oddać się muzycznej przygodzie. Przede wszystkim pośpiewamy sobie przeboje z ulubionymi artystami, posłuchamy związanych z branżą dziennikarzy, tekściarzy, krytyków… Ploteczek i ciekawostek tu nie brakuje. A kto ma ochotę, w wirtualnej przymierzalni oceni czy mu do twarzy w sukience np. Reni Jusis lub Justyny Steczkowskiej. Zabawa jest przednia dla wszystkich! Czas płynie tu szybko, a jedna wizyta to za mało, by wszystko zobaczyć… Trzeba tu znowu wrócić i koniecznie zarezerwować bilet z wyprzedzeniem, bo odwiedzających tu nie brakuje. A na pamiątkę w specjalnej budce nagramy sobie jakiś hit i wyślemy go na swój mailem albo tą samą drogą wyślemy fotkę w gwiazdorskiej kreacji.
By trochę ostudzić emocje, ale pozostać w klimacie, odpocznijmy niedaleko amfiteatru przy fontannie, która też wygrywa najpiękniejsze przeboje. Pokazy odbywają się codziennie w sezonie letnim o godzinach 13.00, 17.00, 21.30 – tak informuje tabliczka. Najlepiej przyjść tu wieczorem, gdy cudownie podświetlona mieni się mnóstwem barw. Obok fontanny swój pomnik ma Ewa Demarczyk. Od 2025 roku stoi tu sobie w charakterystycznej pozie, zasłuchana, jakby nie z tego świata, artystka przez wielkie A…
W mieście Opole zagościły też muzyczne murale. Warto przejść się ich szlakiem. Na budynku przy ulicy Rzemieślniczej 6 uśmiecha się do nas Anna Jantar. Na ulicy Krupniczej 4 na ulubionych instrumentach gra Zbigniew Wodecki. Jest też mural z Krzysztofem Krawczykiem (przy ulicy Krakowskiej 34 A) w amerykańskich klimatach i z Andrzejem Nowakiem z zespołu TSA wraz z nieodłączną gitarą (przy ulicy Ściegiennego 7 a). Swój słynny gest uniesionych rąk pokazuje na muralu przy ul. Oleskiej 36 – Michał Bajor.
I opolski rynek też jest muzyczny. Od 2004 roku powstaje tu Aleja Gwiazd Polskiej Piosenki. Swoje odlane w brązie gwiazdy, z nazwiskiem i autografem, ma tu np. Edyta Górniak, Maryla Rodowicz, Kayah, zespoły: Zakopower, Lady Pank i wielu innych artystów.





Dwie widokowe wieże
Ta pierwsza to znana wszystkim ze zwiastuna opolskiego festiwalu, Wieża Piastowska. To pozostałość po zamku i jeden z najstarszy obiektów architektury obronnej w Polsce. W dodatku jest nieco krzywa, wdrapać się na nią niełatwo, a ma 35 metrów wysokości. Tu towarzyszy nam przewodnik, który na początku wizyty nieoczekiwanie… gasi światło. Ten element grozy i towarzyszące mu odgłosy, przypominają, że wieża pełniła też funkcje lochu. Po drodze na szczyt pooglądamy fotografie, które przedstawiają Opole, jakiego już nie ma, m.in. z zamkiem i Nową Synagogą. A widok?! Dech zapiera! Jak tu wokół zielono, jak pięknie prezentują się nadodrzańskie bulwary niczym… Wenecja. A czyż wieża miejskiego ratusza nie przypomina Palazzo Vecchio we Florenzji?! Zaraz tam pójdziemy…
Wieża ratuszowa w Opolu to nowa atrakcja miasta. Bilety kupimy tuż obok w siedzibie Miejskiej Informacji Turystycznej przy ul. Rynek 23. Zwiedzanie odbywa się w piątki, soboty i niedziele w określonych godzinach, wszak wchodzimy do siedziby władz. Od progu witają nas barwne witraże, potem części drogi wjeżdżamy windą, a część pokonujemy schodkami. A tu na każdym przystanku niespodzianki.
Czy ktoś wie, że w ratuszu mieścił się niegdyś teatr?! A czy ktoś wie, jak wyglądał przedwojenny opolski rynek?! To obrazuje przecudna, dokładna i absolutnie niesamowita makieta rynku. W parterach pieczołowicie odwzorowanych kamieniczkach mieszczą się sklepy, lokale usługowe, a nad nimi toczy się mieszczańskie życie. Firanki w oknach, kwiaty, stoły zastawione do kolacji, subtelne światło lamp, bibeloty na serwantkach… A wszystko maleńkie i kruche jak z domków dla lalek. Szyldy na sklepach informują, gdzie sprzedawano „płaszcze, paltoty, gotowe kostyumy”, gdzie był najlepszy rum w Oppeln, kto tu był kupcem… A nazwiska to obraz wielokulturowego, przedwojennego Opola, które odeszło w zapomnienie… Taka chwila refleksji i nutka sentymentu… Gdy już dotrzemy na szczyt obejdźmy wieżę na cztery strony świata. Czy ktoś wypatrzył mural z Krzysztofem Krawczykiem?! Ależ kolorowy, prawda!
U stóp ratusza odszukajmy konnego pomnika Kazimierza I Opolskiego. To założyciel miasta, który z miłości do wybranki, Wioli, zbudował tu zamek i otoczył go fosą. Przywiózł ukochaną, wracając z wyprawy krzyżowej. Wiola była bułgarską księżniczkę, młodszą od księcia o 25 lat. Była oczywiście piękna, ale też odważna i miała charakterek. Po śmierci męża nie oddała władzy nad księstwem i doprowadziła do tego, że kolejno rządzili tu jej dwaj synowie. I jeszcze była babcią króla Władysława Łokietka. Takie to opolskie herstory…

Na wyspie Bolko pływają płaszczki
Tu wśród zieleni mieści się opolskie ZOO, które rocznie odwiedza 300 tysięcy zwiedzających! I nie trudno się temu dziwić, miejsce jest piękne, zadbane, idealne na nieśpieszne popołudnie z rodziną. W pawilonie Wodny Świat pozachwycamy się kolorowymi okazami ryb, a może będziemy mieć szczęście i trafimy na karmienie płaszczek. Pływają sobie w otwartym basenie, co jakiś czas zbliżając do szklanych ścianek swoje jakby nieco zdziwione buźki, a raczej pyszczki…
W Odrarium zobaczymy życie Odry z jesiotrem zachodnim, który niegdyś żył w jej wodach. Są urodzone tu tygrysy, zawsze chętne do zabaw uchatki, liczne małpy i ptaki, np. pelikany. Jeden z nich to znany obsłudze ZOO… pelikan na gigancie, który lubi uciekać i swoją najdalsza ucieczkę zakończył na wodach Odry. Co najbardziej chcą zobaczyć najmłodsi? Oczywiście, to co na topie w dziecięcych bajkach i wyobraźni, czyli kapibary, lemury, lwy… Wszystkie czekają tu na małych odkrywców. W Krainie Bioróżnorodności zagubimy się w klimacie tropikalnej dżungli pod okiem ciekawskiego tukana, który lubi towarzyszyć odwiedzającym i wcale się ich nie boi. Chyba to on tu rządzi! A gdy już przyjdzie nam ochota na relaks, można zakosztować go na trawce i delektować się smakołykami z piknikowego koszyka. Trzeba go tylko wcześniej zamówić w bistro Dżungla. Taki opolski chill out w ZOO…


Spotkanie z prehistorią
Ponad 200 modeli dinozaurów odtworzonych w skali 1:1 czeka w JuraPark Krasiejów. To miejsce niecałe 30 kilometrów od Opola jest jak podróż z czasie, a nikt nie będzie się tu nudził. Zaczynamy od… Tunelu Czasu. Z okularami 3D poznamy historię wszechświata od momentu powstania ziemi, przeniesiemy się wyobraźnią miliony lat wstecz i odbędziemy magiczną podróż. Do tunelu wjeżdżamy wagonikiem, ale to raczej jest rejs kosmicznym promem. Informacje podane w sugestywny sposób przybliżą nam to, czego już nie pamiętamy z lekcji albo co w ogóle umknęło naszej uwadze. A jest tego sporo.
Dowiemy się np. dlaczego pewna asteroida zmiotła z powierzchni ziemi 3/4 istot żywych i czemu nam ludziom… tak blisko do gadów. Potem czeka nas wizyta z Pawilonie Paleontologicznym, gdzie pod szkłem zobaczymy około 500 kości zwierząt wodnych, które tu kiedyś żyły. A w gablotce są nawet ich… odchody. Potem już spacer po alejkach i drewnianych kładkach, przy których stoją dinozaury. Na to wszyscy czekają! Wielkie i trochę mniejsze, rozmieszczone, tak by podziwiać ich kształty, ogrom, kolory… Niektóre przerażające, inne niemal jak domowe zwierzątka… Największy jest Amficelias, największy dinozaur świat, który mierzył 40-60 metrów. Są dobrze opisane tyranozaury, fitozaury podobne do krokodyli… Mali znawcy tematu mają tu czym się zachwycać. Nowa atrakcją JuraPark w Krasiejowie jest sejsmograf. Stańmy przy nim chwilkę, gdy przejedzie niedaleko pociąg, uda nam się to zobaczyć na migającej skali.




Idźmy do multimedialnego Oceanarium, koniecznie stańmy na specjalnej platformie i poczekajmy na atak drapieżcy. Robi wrażenie! Tu może uda nam się też spotkać urocze tuptozaury, sterowane modele dinozaurów, które umilają pobyt w Krasiejowie i małym, i dużym. Chętnie przybijają też piątkę i wydają śmieszne odgłosy. Na koniec jeszcze przejażdżka karuzelą taką wiedeńską z konikami.
Po drugiej stronie JuraPark Krasiejów stoi Park Nauki i Ewolucji Człowieka. Prześledzimy tu ludzkie losy od.. zejścia z drzewa, przechodząc od stanowiska do stanowiska i wsłuchując się w narrację płynącą ze słuchawek. Jakie były początki dwunożności, jak powstała pierwsza rodzina, jak zrodziła się konkurencja… Sporo tego, nie da rady wszystkiego zapamiętać. Ale Krasiejów czeka cały rok, trzeba tu jeszcze wrócić…




