Próbowaliście kiedyś nauczyć obcokrajowca nazwy naszego regionu? Łatwo nie jest. Święty Krzyż, od którego nazwa ta pochodzi jest moim zdaniem miejscem ciekawym i wartym odwiedzenia zarówno przez lokalnych turystów jak i tych z odległych zakątków.

Ten jeden z najwyższych szczytów Gór Świętokrzyskich (594 metry n.p.m.), nazywany również Łysą Górą lub Łyścem znajduje się km od Kielc. W czasach pogańskich góra ta pełniła funkcje kultowe, a fragmenty kultowy wałów zachowały się do dzisiejszych czasów. Od X wieków znajduje się tam Opactwo Benedyktyńskie, którego budynki od 1864 roku stały się ciężkim więzieniem. Działało ono do 1939 roku. Po wojnie budynkami zajęli się Misjonarze Oblaci i zarządzają nimi do dzisiaj. Aktualnie na szczycie znajduje się także Muzeum Świętokrzyskiego Parku Narodowego, wieża telewizyjna i kaplica Oleśnickich. Całkiem niedawno odbudowana została wieża klasztorna (zburzona w 1914 roku). Będzie ona dobrym punktem widokowym na okolicę.

Aby dostać się na Święty Krzyż mamy trzy drogi. Różnią się od siebie mocno. Droga od Huty Szklanej jest wyasfaltowana i prowadzi poprzez Puszczę Jodłową na szczyt. Na górę dostajemy się od strony wieży telewizyjnej. Jedną z mniej popularnych dróg jest szlak niebieski od Trzcianki. Moją drogą jest ta od Nowej Słupi. Przy wejściu na szlak możemy odwiedzić figurę św. Emeryka i udać się dalej traktem królewskim na szczyt. Po drodze, wędrując Puszczą Jodłową mijamy rzeźbione w drewnie stacje drogi krzyżowej.

Na szczycie warto odwiedzić Muzeum (odnowione całkiem niedawno), gołoborze z ciekawie zbudowanego tarasu widokowego i sam klasztor. Zdarzyło mi się również być tam w nocy – wrażenia gwarantowane.

święty krzyż święty krzyż święty krzyż święty krzyż święty krzyż święty krzyż