Od kilku lat intensywnie śledzę „rynek” tanich podróży. Mam na koncie złapanych kilka dobrych ofert, a i kilka razy się zawiodłem. Nie ukrywam, że tematyka podróży nie jest mi obca i chętnie pomagam innym w tym temacie ale…

Jest kilka pytań, które pojawiają się nagminnie. Wyjaśnienie ich powinno rozwiać część wątpliwości dotyczących taniego podróżowania.

Na jakich stronach szukam ofert?

Stron takich mam około 100. Są newslettery, grupy dyskusyjne, profile na facebook`u i inne. Mogę kilka zdradzić ale może zdarzyć się tak, że ta konkretna strona nie zaowocuje niczym ciekawych przez pół roku. Śledźcie, zapisujcie się do newsletterów, subskrybujcie a potem żałujcie, że nie możecie kupić wszystkiego 🙂

„Jak coś znajdziesz daj znać”

Najlepsze oferty jakie widziałem znikały w ciągu kilku minut. Kupując często bilety po odświeżeniu strony już ich nie ma. Tanie podróże nie pojawiają się z pomocą magicznej różdżki. Przewoźnik na tym, czy innym musi zarobić. Nie ma sytuacji, że cały samolot leci za złotówkę a cały „turnus” w hotelu śpi za 99 zł za tydzień. Ktoś musi zapłacić więcej a ktoś mniej. Najlepsze okazje zbiera się mając gotowe pieniądze na koncie i płacąc kartą (prepaidową, debetową, czy kredytową).

Loty za złotówkę?

Słyszeliście kiedyś o lotach za złotówkę? Każdy słyszał ale nie każdy wierzył. Bo później się płaci więcej i w ogóle kradną. Aktualnie ciężko znaleźć już loty za złotówkę ale już za 20 – 30 zł jest to jak najbardziej możliwe. Jak nie dać się naciągnąć na późniejsze dopłaty? CZYTAĆ! Strony tanich linii skonstruowane są tak, żeby przypadkiem użytkownik sam sobie wybrał dodatkowe usługi ale wystarczy poczytać i da się dojść do końca z tą samą kwotą. Przykładem jest Ryanair, który pyta z jakiego kraju jesteśmy – informacja niezbędna do ubezpieczenia. Na samym końcu listy krajów jest opcja „nie chcę ubezpieczenia”. W Wizzair pułapką może być bagaż podręczny. Chcąc podróżować z normalnym bagażem trzeba dopłacić.

Zorganizowane, czy na własną rękę?

Próbowałem różnych opcji. Często przy okazjach last minute w cenie niższej niż sam bilet samolotowy dostajemy też hotel i wyżywienie. Plusem jest kompleksowość oferty i to, że wcale nie musimy w hotelu spać. Minusem są towarzysze naszej podróży ale o tym osobny wpis albo i książki powstaną. Ponad tygodniowy pobyt w Wenezueli (przelot, hotel, „all inclusive”) kosztował mnie około 1400 zł. Ciężko znaleźć sam lot w tej cenie, więc dlaczego nie skorzystać. Z drugiej strony do Chin kupiłem sam lot (ok. 1200 zł) i pomimo potrzeby zaplanowania całego pobytu, to wyjazd był bardzo udany.

Hotele, hostele i inne…

Wszystko zależy od kraju, do którego jedziemy. Często używam strony booking.com jeżeli szukam hoteli. W Chinach np. da się kupić dwuosobowy pokój w dobrym hotelu za mniej niż 100 zł. Najbardziej ekonomiczną opcją są pokoje wieloosobowe w hostelach. Nie każdy lubi lecz czasem warto się przemęczyć. Dla oszczędnych i otwartych na lokalną kulturę pozostaje Couchsurfing.