Czasem nadchodzi potrzeba zrobienia czegoś ze składników posiadanych w domu. Najczęściej pojawia się ona po zjawisku “niechcenia” wychodzenia do sklepu. Obiad zjeść trzeba.

Pierwszym pomysłem w głowie było guacamole. Znalazłem w szufladzie awokado, które dojrzewało. Z lodówki wyciągnąłem pomidory, czerwoną cebulę i limonkę. Guacamole jest salsą pochodzącą z Meksyku. Aby je wykonać trzeba połączyć wyżej wymienione składniki. Awokado powinno być na tyle dojrzałe, żeby dało się je łatwo rozgnieść widelcem. Po zrobieniu tego dodajemy pozostałe składniki, drobno pokrojone (z limonki tylko sok). Tradycyjnie kroi się składniki ręcznie ale użycie blendera też wchodzi w grę. Jeżeli chodzi o proporcje to u mnie wyglądały one następująco: 1 duże awokado, sok z połowy limonki, 3 niewielkie pomidory bez pestek i 1 czerwona mała cebulka. Sos ten idealnie nadaje się np. do nachosów.

Samą salsą nie bardzo można się najeść. W szufladzie znalazły się 4 tortille, a w lodówce mięso mielone (pół opakowania), kilka plasterków sera mimolette (równie dobry będzie zwykły żółty), papryczki ostre w marynacie i świeża rukola. Mięso przysmażamy z cebulką i papryczkami. Na patelni, najlepiej większej, układamy placek tortilli, nakładamy na to ser i mięso i przykrywamy drugim plackiem. Po kilku minutach odwracamy – niełatwa sztuka ale z pomocą talerza wykonalne. Po równomiernym przypieczeniu kroimy na trójkąty (dobrze się nadaje nóż do pizzy okrągły). Na talerzu układamy trójkąty, dodajemy rukolę i salsę guacamole – i gotowe! Smacznego 🙂

quesadilla