Kuchnia tajska w Kielcach pojawiła się pół roku temu. Cieszy się sporym zainteresowaniem, a reprezentują je dwa lokale. Tym razem mam dla Was kilka słów o restauracji znajdującej się przy ul. Paderewskiego. ThaiKha zaprasza.
O miejscu tym pisałem Wam już w tekście. W międzyczasie odwiedziłem restaurację kilkukrotnie. Wrażenia miałem bardzo dobre, a relacją z ostatniej wizyty postanowiłem się z Wami podzielić.
Nie jest on duży – znajdzie się w nim miejsce dla około 15 osób w jednym momencie, ale oferuje także dania na wynos. Zresztą, zawsze można dokonać rezerwacji stolika przez telefon, aby mieć pewność, że znajdzie się dla nas miejsce!
Spis treści
Co tym razem zamówiliśmy?
W menu pojawia się co jakiś czas jakaś nowa pozycja. W sumie do tej pory nie spróbowaliśmy jeszcze wszystkich dań. Tym razem zdecydowaliśmy się na:
- Zupa Guay Tiaw Pot (mała – 19 zł)
- Zupa Giaw Nam (wieprzowina – 15 zł)
- Pad Thai (z kurczakiem – 26 zł)
- Sałatka Yam Ma Muang (17 zł)
Jak wrażenia?
Nie ma co ukrywać, że wrażenia jak najbardziej pozytywne! Pad Thai już Wam kiedyś opisywałem i jest bardzo dobry, jest to też ulubione danie mojej córki. Drugą rzeczą, o której Wam jeszcze nie pisałem, a jadłem ją wielokrotnie, jest sałatka Yam Ma Muang. Świeże mango, wiórki kokosowe, orzeszki ziemne, tajska kolendra i inne warzywa w połączeniu z rewelacyjnym sosem dają niesamowity efekt! Myślę, że sałatka ta jest w czołówce najlepszych sałatek, jakie jadłem w życiu!
Tym razem zdecydowaliśmy się także na zupy. Guay Tiaw Pot to zupa z kaczki z makaronem ryżowym. W środku znajdowała się także kapusta Pak Choi, kiełki fasoli i tajska kolendra. Oczywiście nie zabrakło też rewelacyjnej piersi z kaczki. Pomimo tego, że rosoły na kaczce już jadłem, to tutaj smak mnie zaskoczył. Tajskie aromaty robią dobrą robotę. Delikatna słodkość, lekka kwaśność i pikantność po dodaniu przypraw (do dyspozycji mamy chilli, cukier oraz ocet z chilli) tworzą bardzo fajny efekt.
Na koniec jeszcze kilka słów o zupie Giaw Nam. Jest to bulion z pierożkami Wonton z mieloną wieprzowiną. Tutaj podobieństwo do rosołu jest nieco większe (chociaż nadal niewielkie), ale tajska nuta smakowa robi swoje. Pierożki w zupie są smaczne i tworzą bardzo dobre, rozgrzewające danie.
Myślę, że kuchnia tajska w Kielcach zadomowiła się na dobre! Pyszne dania, ciekawe przyprawy i sosy w połączeniu z pasją do gotowania szefowej kuchni sprawiają, że ma ona wielu fanów. Ja wracam tu często, a Wy? 🙂



