Ile ludzi tyle głosów. Dzielą się one jednak na dwie grupy. Pierwsza twierdzi, że w Warszawie nie da się mieszkać. Wszystko jest za szybkie, za drogie, za brzydkie i za daleko. A ludzie tam mieszkający są nadęci i sztywni. Po drugiej stronie są zwolennicy życia w stolicy. Znają oni uroki życia w niej i pomimo pewnych utrudnień w życiu są z tego dumni.

Nigdy w Warszawie nie mieszkałem na stałe. Zdarzały się jednak miesiące, w których spędzałem tam ponad dziesięć dni. Czy Warszawa mi się podoba? Ogólnie rzecz biorąc tak. Wielokrotnie mówiłem (i nadal tak twierdzę), że Kielce są dla mnie idealne, ale i Warszawa ma pewne plusy. Będąc tam pierwszy raz (albo i pierwsze dziesięć razy) trudno jest się ogarnąć. Przyjeżdżając pociągiem ciężko mi było wyjść odpowiednim wyjściem z podziemi dworca. Wsiadając w tramwaj musiałem skrupulatnie studiować rozkład a i to nie zawsze pomagało mi w dotarciu do celu. Często nadal rozkładem trasy potrzebuję się wspomóc, ale ogólna orientacja miejska wskoczyła na pewno na wyższy poziom.

Nie do końca umiem wyobrazić sobie życie w Warszawie. Przyzwyczajony jestem do mniejszych odległości, lekko tańszych biletów i “mniejszo-miasteczkowej” możliwości spotkania kogoś “na mieście” (tak, jak ma to miejsce w Kielcach). Lubię jednak pospacerować po Warszawie. Znam tam sporo ciekawych miejsc.

Jakie to miejsca? Lubię Park Saski i fontannę przy Placu Piłsudskiego. Odwiedziłem sporo muzeów. W Muzeum Powstania Warszawskiego byłem chyba już z 10 razy. Muzeum Ziemii PAN czy Muzeum PIG kilka lat temu zrobiły na mnie wrażenie. Na Starym Mieście podczas wielu gier harcerskich poznawałem zakamarki tej wyjątkowej starówki. Miło wspominam wycieczki po Lesie Kabackim i spacery po ZOO. To w Warszawie spróbowałem pierwszy raz w życiu McDonalda i pewnie jeszcze kilku innych rzeczy.

Może dlatego, że w miarę się orientuję w tym mieście, może też dlatego, że bywałem tam często, to akceptuję Warszawę. Kojarzy mi się raczej z szybkim załatwianiem swoich spraw i powrotem do domu, ale w takim modelu ją właśnie lubię.