Na świecie bajgle weszły bardzo mocno w świat kulinarnych trendów. W Kielcach zdarzały się sporadycznie. Tym razem otworzył się jednak lokal, który w tym daniu się specjalizuje. Zobaczcie czy warto odwiedzić Bajgle & Coffe przy ul. Bodzentyńskiej.

Pomimo tego, że bajgle mają europejski (żydowski) rodowód to najbardziej znane są te nowojorskie. W Kielcach bajgle do tej pory w stałej ofercie były w Plac Cafe i tamte bardzo lubię!

Lokalizacja

Lokal znajduje się przy ulicy Bodzentyńskiej 3/4 – kilkadziesiąt metrów od Rynku. Wcześniej w tym miejscu znajdowała się burgerownia (Frankos), a dawno temu całkiem niezła kanapkownia (Sandwich Club). Lokal czynny jest od poniedziałku do czwartku 10.00-18.00, w piątki 10.00-20.00, soboty 11.00-20.00, a w niedziele od 11.00 do 17.00. W środku jest 12 miejsc siedzących, ale lokal gotowy jest do pakowania na wynos (duży plus za opakowania papierowe).

Co w menu?

Oferta lokalu, jak łatwo się domyślić ukierunkowana jest w stronę bajgli. Do wyboru mamy ich trzy podstawy – bez dodatków, z sezamem/makiem oraz cebula/czosnek, sezam/mak. Do wyboru mamy 8 wytrawnych wypełnień i dwa na słodko. Możemy zamówić także frytki, sałatkę czy dwa rodzaje burgerów.

Co spróbowaliśmy?

My zdecydowaliśmy się na:

  • Na dzień dobry – jajko sadzone, boczek, pomidory, sałata (9 zł)
  • Szarpana wieprzowina – rwana wieprzowina, pomidor, cebula, sałata, dip musztardowy (13 zł)
  • Italian – mozzarella, pomidory, sałata, pesto (11 zł)
  • Frytki z majonezem (6 zł)
  • Coleslaw (2 zł)

Jak smakowało?

Ogólnie na bajgle nie czekaliśmy długo. Obsługa byłą uśmiechnięta i serdeczna. Zdecydowaliśmy się na trzy pozycje, ale jak na dwie osoby (z czego jedna miała 5 lat) to za dużo więc wzięliśmy na wynos. Bajgiel na dzień dobry był w porządku w środku jajko i warzywa. Jedyna uwaga to taka, żeby warzywa kroić na mniejsze kawałki, aby bajgla dało się zmieścić do buzi.

Bajgla z szarpaną wieprzowiną zjadłem całego – dzięki temu, że mięso było soczyste to i całość nie była sucha. Odrobinę mocniej bym doprawił wieprzowinę, ale to kwestia chyba mojego smaku, który lubi konkretne i wyraziste doznania.

Na koniec bajgiel włoski. Połączenie smaków klasyczne, ale udane. Mozarella świeża i smaczna, a całość równie dobra. Ostatni bajgiel chwilę za długo się grillował i były miejsca gdzie był nieco twardy, ale w połączeniu z mozzarellą te kawałki były dobre.

Frytki smaczne i chrupiące, a coleslaw był miłym dodatkiem do całości.

Warto?

Nie miały Kielce do tej pory lokalu dedykowanego bajglom. Światowe trendy gastronomiczne do Warszawy docierają z niewielkim opóźnieniem, a do Kielc z nieco większym. Bajgle są doskonałą przekąską zarówno na śniadanie jak i w roli lekkiego lunchu. Kibicuję nowym lokalom w naszym mieście i życzę cierpliwości do naszego specyficznego, gastronomicznego rynku 🙂

PS Zapomniałem, że mieliśmy okazję spróbować także nowojorskiego sernika – pyszne, słodkie podsumowanie jedzenia! 🙂

Bajgle Bajgle Bajgle