Wielokrotnie przechodząc przez górny odcinek ulicy Sienkiewicza zastanawiałem się nad pewnym miejscem. Znajduje się pomiędzy kantorami i wyróżnia się na ich tle. Wyglądało nieźle, ale za każdym razem nie udało mu się mnie przekonać do wejścia. Do czasu…

Postanowiłem to zmienić. Dla własnej ciekawości i może trochę Waszej odwiedziłem Chochla Bar zlokalizowany na górze ul. Sienkiewicza. Z zewnątrz prezentuje się on estetycznie, a w środku ma coś z restauracji, ale ma też z baru mlecznego.

Menu przypomina bardziej takie z jadłodajni, ale i ja znalazłem coś dla siebie. Zamówiłem więc zupę fasolową z imbirem (4,90 zł), placek po węgiersku (13,9 zł) z surówkami (4,5 zł) i zapiekany ze szpinakiem filet z kurczaka (9,90 zł) z frytkami (5 zł) . Do wszystkiego oczywiście wzięliśmy kompot (2,5 zł).

Pierwszym zaskoczeniem było to, że pomimo tego, że lokal posiada jakieś zaplecze to dania przygotowywane są na oczach gości. Ma to swoje plusy (świeżość, jawność, etc.) ale ma i minusy bo jak czasem garnek stuknie to, aż się podskakuje.

Zupa i kompot pojawiły się na naszym stole szybko. Kompot… jak to kompot :). Zupa fasolowa, nie była do końca fasolową jaką znamy. Tytułową rolę grała w niej czerwona fasolka. Ciekawym akcentem był imbir i to głównie dzięki niemu zupa nabrała delikatnie azjatyckigo posmaku.

Przyszedł czas na dania główne. Zacznę od końca czyli od surówek. Były smaczne, ale styl podania nawiązywał mocno do mlecznego baru. Moim zdaniem zmiana naczynia z talerza na miskę mogła by pomóc. Z dań głownych wybraliśmy placek po węgiersku  i kurczaka.

Placek był w miarę standardowych rozmiarów, a sos był intensywny w smaku. Nie trudno było w nim znaleźć warzywa, grzyby i mięso, które rozpadało się delikatnie po naciśnięciu widelcem. Jeżeli chodzi o kurczaka to nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Okazało się, że jest on zapiekany na naszych oczach. Efekt tego zapiekania wyglądał bardzo apetycznie (najbardziej ze wszystkich dań). Zamówiliśmy do kurczaka frytki, żeby danie było kompletne. Filet miękki, a szpinak i ciągnąca się mozzarella dopełniły jego smak.

Ogólnie rzecz biorąc to nie do końca jestem w stanie określić typ tego miejsca. Jestem zawieszony pomiędzy tanią jadłodajnią, a daniami ze średniej klasy restauracji. Podobny dylemat mam jeżeli chodzi o wystrój i ceny. Nie zmienia to jednak faktu, że smak jest dobry i pewnie jeszcze kiedyś zajrzę 🙂

Menu

Strona na Facebooku

DSC_1385-01 DSC_1389-01 DSC_1393-01

Wasza ocena:
Ocena czytelników 1 Głosuj