Jak już zauważyliście kielecki lokal – Renament regularnie zmienia swoje menu dostosowując je do pory roku, składników i innych okoliczności. Najnowszy zestaw dań inspirowany dniem św. Marcina, jesienią i chłodem na zewnątrz. Tradycyjnie w karcie pozostają produkty z poprzednich menu i tych nie próbowałem bo smak już znam. Skupiłem się na nowościach.

Zaczęliśmy od czegoś na rozgrzewkę. W karcie pojawiła się cała dodatkowa strona napojów rozgrzewających. Zdecydowaliśmy się na grzańca bezalkoholowego i wino świętomarcińskie (Svatovavřinecké). W winie wyczuwalny był aromat owoców, mi najbardziej zaznaczyły się wiśnie. Wiedząc czym popijemy przyszedł czas na przegryzienie czegoś.

Zacząłem od chipsów z jarmużu (10 zł) z sosem sezamowym. Sam jarmuż był w porządku chociaż jak dla mnie mógłby być bardziej chrupiący, ale ogromne wrażenie zrobił na mnie sos. Połączenie z jarmużem wyszło rewelacyjne.

W najnowszym menu swoje miejsce znalazła gęsina. Jest to jedno z niewielu miejsc w Kielcach, gdzie można jej spróbować. Zdecydowałem się na parfait z wątróbek (12 zł) i gulasz z serc. Czym jest parfait? Pomimo dziwnie brzmiącej nazwy jest to produkt przypominający nasz pasztet, a składał się z gęsich wątróbek, mleka, masła i żubrówki, a podany był z dwoma rodzajami pieczywa i galaretką z żubrówki. Rozsmarowywał się na pieczywie bardzo dobrze i smakował ciekawie. Użyłem także tymianku znajdującego się na talerzu, aby dodać ziołowego posmaku. Z gęsiny wybraliśmy także gulasz z serc (15 zł). Nigdy nie byłem ich entuzjastą, ale ten był smaczny. Mięso było nawet delikatne. Ja potrzebowałem sobie go lekko dosolić, ale to kwestia smaku.

Później przyszedł czas na dwie pozycje z menu w nowej odsłonie. Baoburgery i podpłomyki już opisywałem, ale pojawiły się ich nowe wersje. Zamówiłem Baoburgera (24 zł) z szarpaną łopatką i sałatką coleslaw. Mięso smaczne, włókna oddzielały się dobrze, ale ja przyzwyczajony jestem do odrobiny sosu własnego w mięsie. Sałatka dobra, ale majonez zaznaczył się w kanapce mocno. Wersja ta u mnie nie przebije wersji klasycznej z żeberkami, ale jest w porządku. Podpłomyki pojawiły się w Renamencie całkiem niedawno. Wersja, którą wybrałem zawierała bazylię, pomidory i mozzarellę (18 zł). Sam placek był smaczny, ale mógłby jeszcze chwilkę się popiec. Po dodaniu oliwy smakowały wybornie.

Nowością w menu okazało się fondue (33 zł). Zestaw dla dwóch osób zawiera pieczywo pokrojone w kostkę i podgrzewany garnek z roztopionym serem z musztardą i piwem. Bardzo smaczne i ciągnące się. Po czasie ser na spodzie zaczął się przypalać, ale smaku to nie zepsuło. Na zakończenie postanowiliśmy także spróbować deseru. Z dwóch nowych zdecydowałem się na sernik dyniowy na spodzie z brownie z białą czekoladą (8 zł). Zarówno ciasto jak i spód były smaczne. W Brownie zdarzały się kawałki orzechów, które efekt jeszcze podnosiły.

Nie każde menu w Renamencie przypada mi do gustu, ale aktualna wersja (wraz z daniami, które zostały z poprzednich kart) jest w porządku i warto się na nią wybrać.

renament - późna jesieńrenament - późna jesieńrenament - późna jesieńrenament - późna jesieńrenament - późna jesieńrenament - późna jesień
renament - późna jesień renament - późna jesień